Jesień 2020, nr 3

Zamów

Zaduszki

Trudno oderwać teatr od tego wszystkiego, co wokół teatru, a na teatr wpływa, wręcz o nim decyduje – tym razem to wręcz niemożliwe. Post factum dowiedziałem się, że ostatnia próba generalna Wesela odbyła się kilka godzin przed premierą, bo w dniu, kiedy wyznaczono pierwszą, kilka godzin po ogłoszeniu wyniku konkursu na dyrektora Narodowego Starego Teatru aktorzy na scenę wyjść nie byli w stanie.
Na ogłoszenie konkursu czekano bardzo długo, niektórzy zdążyli nawet zwątpić, że się on w ogóle odbędzie. Natomiast rozstrzygnięto go na długo przed upływem regulaminowych terminów. Tuż przed premierą Wesela. Brak taktu, ale chyba i coś bardziej przykrego. Przeświadczenie, że artyści nie mają w tej rozgrywce żadnego znaczenia. Winni wykonać, co do nich należy. A wrażliwość, zaangażowanie, empatia? Pal je licho, ważne, że zgadzają się procedury.
Wesele Jana Klaty stało się ważnym momentem zarówno dla tych, co jego teatr zawsze mieli za własny, jak i dla tych, którym z tym reżyserem nieczęsto było po drodze.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” lato 2017 (dostępnym także jako e-book). 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.