Jesień 2020, nr 3

Zamów

Litery na piasku C – jak Czesław

Józio Czapski, przyjaciel Saszy (który później w zakonie przyjął imię Czesław), rozmyślając kiedyś nad sensem uprawiania sztuki, kiedy się jest pozbawionym rewolucyjnej wizji, tyranicznego, miażdżącego otoczenie geniuszu etc., zadał sobie mądre pytanie – eliminujące szatańskie „wszystko albo nic” – a może masz inne siły, inną drogę, może codzienny wysiłek podejmowany na twoją miarę potrafi uratować cię od rozpaczy i wnieść coś do powszechnego skarbca ludzkości? Co oznaczało w praktyce: nie wybrzydzaj, bierz, co dają i zabieraj się do roboty, która przyniesie ci i radość, i niezależność finansową .
Tak też Sasza uczynił i wygrał, bo zaprosiły go na swoje łamy nie tylko „Femina”, „Tatler”, „Sketch”, „Studio” i „The Illustrated London News”, ale jego grafiką zainteresowali się również najznamienitsi paryscy jubilerzy, zamawiając u niego katalogi swojego rękodzieła. Stały przypływ gotówki pozwolił mu wkrótce na zakup eleganckiej limuzyny, zatrudnienie szofera, wynajęcie chateau nad Loarą i… regularne opłacanie nauczyciela boksu, którego podobno woził wszędzie ze sobą i z którym każdego ranka staczał małą walkę. Jednak losy Rzewuskiego to również nauka o Bożej obecności w czasach złych – niekiedy wśród bitewnych popiołów można znaleźć diament czystej wiary. Podczas Wielkiej Wojny do Rzewuskiego przyszedł Bóg.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” lato 2017 (dostępnym także jako e-book). 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.