Jesień 2020, nr 3

Zamów

Od odwagi ratowania do odwagi pojednania?

W książce Witolda Szabłowskiego „Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia” po raz pierwszy w pracy noszącej taki charakter, a więc w literackim reportażu, w centrum zainteresowania postawiona została nie sama zbrodnia i jej sprawcy, a nawet nie jej ofiary, lecz ci, dzięki którym przynajmniej części przeznaczonych na śmierć udało się przeżyć. Ukraińcy ratujący Polaków pojawiali się oczywiście w pracach badawczych, na czele z systematycznym opracowaniem w postaci „Kresowej księgi sprawiedliwych” wydanej przez IPN, wydaje się jednak, że powszechnej świadomości postaci te umykały. Dość powiedzieć, że Polska niemal nie podjęła wysiłku upamiętnienia czy uhonorowania tych ludzi.
U Szabłowskiego to właśnie oni stają się postaciami pierwszoplanowymi. Opisywana przez reportera pomoc, jakiej udzielali Ukraińcy Polakom w czasie antypolskiej akcji UPA, ma bardzo różne wymiary. Najpowszechniejsza – ale dla podejmujących ją, jak ilustrują to liczne przykłady przywołane w książce, śmiertelnie niebezpieczna – to ostrzeganie polskich sąsiadów o grożących im napadach, ukrywanie ich i pomoc w ewakuacji czy wydobywanie fortelem i kłamstwem z rąk oprawców. Nierzadko ratującymi są członkowie rodziny, mężowie, żony, rodzice czy dzieci – rzecz dalece nieoczywista, bo nie brakuje też przypadków wydawania, a nawet własnoręcznego zabijania polskich współmałżonków i pochodzących z takich związków dzieci. Kiedy indziej pomocy dostarczają przyjaciele, bliscy sąsiedzi, ale czasem też ludzie zupełnie obcy.
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” wiosna 2017 (dostępnym także jako e-book).

 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.