Lato 2021, nr 2

Zamów

Jak mówić o „Milczeniu”

 

Interesuje mnie to, jak ludzie postrzegają Boga, jak postrzegają świat niewidzialny. Prowadzi do niego wiele możliwych dróg i, jak sądzę, zależy to od kultury, której jest się częścią. Moja droga była i jest związana z katolicyzmem. Po wielu latach myślenia o innych rzeczach, próbowania tego i tamtego, czuję się najbliżej katolicyzmu. Wierzę w założenia katolicyzmu. Nie jestem doktorem Kościoła czy teologiem, który mógłby spierać się o Trójcę Świętą. Nie interesuje mnie polityka instytucji. Idea zmartwychwstania, wcielenia i mocne przesłanie współczucia i miłości – to jest dla mnie najważniejsze. Sakramenty, jeżeli wolno ci je przyjmować, doświadczać ich, pomagają być blisko Boga.
Zdaję sobie sprawę, że aż się prosi, żeby zadać pytanie: czy jestem praktykującym katolikiem? Jeżeli oznacza ono: „czy regularnie chodzisz do kościoła?”, odpowiedź brzmi: nie. Jednak już w młodym wieku uznałem, że praktyka wiary to nie tylko to, co dzieje się w konsekrowanym budynku w trakcie rytuałów o określonej porze. Praktyki religijne dzieją się na zewnątrz, przez cały czas. Praktykowaniem jest wszystko, co robisz – dobre albo złe, i refleksja na ten temat. To istota naszych zmagań. Jednocześnie od czasów dzieciństwa katolicyzm jest mi niezwykle bliski. Odcisnął na mnie głębokie piętno… Powiedziałbym, że jest to coś, ku czemu zawsze się zwracam.
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” wiosna 2017 (dostępnym także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.