Jesień 2020, nr 3

Zamów

Patrzmy ubogim w oczy

Franciszek na placu św. Piotra. Fot. Leonora Giovanazzi/Flickr/CC BY-NC 2.0.

Rok Miłosierdzia kończy się Jubileuszem Ubogich i Wykluczonych. Dla papieża Franciszka to okazja do przypomnienia o ich centralnym miejscu w Kościele.

„Jako ludzie nie różnimy się od innych znakomitych tego świata. Mamy swoje pasje, marzenia, które staramy się realizować małymi krokami. Będąc tu, jesteśmy żywym przykładem, że wiara czyni cuda. Tak jak moje życie – w większości z dala od Boga, wartości chrześcijańskich – po wielu zakrętach życiowych zaczęło się prostować i zawiodło mnie przed Twoje oblicze, Ojcze Święty”. Tak napisał do papieża Robert Świderski. Niespodziewanie stał się on jednym z bohaterów spotkania Franciszka z ubogimi, bezdomnymi i wykluczonymi, którym papież kończy Jubileuszowy Rok Miłosierdzia. Z wyjątkiem bazyliki św. Piotra, Bramy Miłosierdzia w sanktuariach i katedrach na całym świecie zostały już zamknięte. Te ostatnie poczekają aż do Niedzieli Chrystusa Króla, czyli zakończenia roku liturgicznego (20 listopada).

Robert Świderski jest podopiecznym Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej, której delegacja pojechała z Warszawy na obchody Jubileuszu. Zaczął się on 11 listopada od spotkania z papieżem w auli Pawła VI. Przed rozpoczęciem audiencji Świderski wręczył Franciszkowi list, w którym opisał, jak trudne było jego życie, lecz także jak wielką radością jest przyjazd do Rzymu. W improwizowanym przemówieniu biskup Rzymu odniósł się do słów Świderskiego, zwłaszcza do tej ich części, która dotyczyła pasji i spełniania marzeń. Franciszek powiedział: – Nigdy nie możecie przestać marzyć. O czym marzy ubogi, o czym marzy bezdomny, nie wiem. Ale marzcie nadal. Marzyliście, by pewnego dnia przybyć do Rzymu, i to marzenie się ziściło. Za Jezusem szli prości ludzie, bo marzyli, że On ich uzdrowi i im pomoże, że ich wyzwoli. Byli to ludzie, którzy mieli marzenia i pasje.

Dzięki Jubileuszowi tysiące ubogich znalazło się w sercu Kościoła – symbolicznie i zupełnie namacalnie. W Rzymie byli trzy dni, a ich rekolekcje zakończyła niedzielna Msza święta i Anioł Pański z papieżem Franciszkiem na placu św. Piotra. Właśnie na takim zwieńczeniu Roku Miłosierdzia – które przypomniało o centralnym miejscu ubogich w Kościele – zależało papieżowi. Franciszek, który swój pontyfikat opiera na pragnieniu budowania Kościoła ubogiego i dla ubogich, mówił w piątek i niedzielę, że to właśnie ubóstwo jest sercem Ewangelii.

W ostatnich latach Watykan włożył wiele wysiłku w przywracanie podmiotowości wykluczonych. Dla tradycyjnie śpiących wokół placu św. Piotra bezdomnych wybudowano łaźnię. Symbolem przyjaźni z ubogimi stał się abp Konrad Krajewski, jałmużnik papieski, który często spędza dnie, jada, a nawet śpi z koczującymi na ulicach Rzymu. Jednak papież doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Kościół stale potrzebuje nawrócenia i proces ten wymaga nie tylko czasu, ale też pełnego zaufania Ewangelii.

Dlatego właśnie podczas piątkowego spotkania Franciszek prosił obecnych o przebaczenie: – Przepraszam za tych chrześcijan nieczytających Ewangelii, w której centrum znajduje się ubóstwo, proszę o wybaczenie za każdą sytuację, w której chrześcijanie w obliczu osoby ubogiej odwrócili się w drugą stronę. Wasze przebaczenie dla ludzi Kościoła jest dla nas święconą wodą, pozwala na nowo zrozumieć, że w sercu Ewangelii jest ubóstwo, a my chrześcijanie musimy zbudować Kościół ubogi dla ubogich.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Papież przeprosił zatem w imieniu swoim, ale za każdego z nas.

Po piątkowej audiencji dla ubogich Franciszek spotkał się z księżmi, którzy odeszli z kapłaństwa i założyli rodziny. Zakończenie Roku Miłosierdzia papież wykorzystał zatem do przypomnienia nam o dwóch istotnych scenach ewangelicznych. Pierwszą było Kazanie na Górze i fragment: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”. Druga to przypowieść o synu marnotrawnym i postawa miłosiernego ojca, który przyjął zbuntowanego syna jak ukochanego i wyczekanego dziedzica. Franciszek dopomina się o miejsce w Kościele dla „byłych” (w cudzysłowie – bo przecież sakramentów nie można tak po prostu wymazać) księży, rozwiedzionych i wszystkich spychanych na margines po to, by pozostałe, wierne owce uchronić przed postawą starszego syna, który chciałby całą uwagę i wdzięczność ojca skupić na sobie.

Czy taki sposób zakończenia Jubileuszu Miłosierdzia może być dla nas wskazówką? Warto pomyśleć o podarowaniu ubogim np. ciepłej pary butów na zimę. W ten i wiele innych sposobów można wesprzeć np. działalność Wspólnoty Sant’Egidio czy Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej. A kolejny krok? Może po prostu nie odwracajmy się w drugą stronę, zaryzykujmy spojrzenie w oczy osobie ubogiej, aby papieskich przeprosin nie trzeba było powtarzać.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.