Zima 2020, nr 4

Zamów

Czy Europa pozwoli umrzeć głodującym na Chios?

Postulaty głodujących na Chios / Fot. Chios Hunger Strike / Πρόσφυγες-απεργοί πείνας στη Χίο / Facebook

1 czerwca mija 15. dzień głodówki w obozie uchodźczym na wyspie Chios w Grecji. Uczestniczą w niej mężczyźni, kobiety i dzieci – uchodźcy i wolontariusze. Oczekują przyspieszenia procedur relokacji do krajów Unii Europejskiej, poprawy jakości życia w obozie, zapewnienia opieki medycznej i prawnej.

Kilka dni temu media podały informację o powrocie Nadii Sawczenko na Ukrainę z łagru w Nowoczerkasku. Wielu odetchnęło z ulgą – i słusznie, gdyż do tej pory docierały do nas niepokojące informacje o stanie zdrowia głodującej pilotki ukraińskiej armii. Zupełnie bez echa przechodzi jednak, że na terenie samej Unii Europejskiej – w tym samym czasie, w którym Sawczenko została zwolniona – kilkadziesiąt osób rozpoczęło strajk głodowy w obozie dla uchodźców na wyspie Chios w Grecji. Trwa on do dzisiaj, a głodujący protestują przeciwko tragicznym warunkom życia na wyspie.

1 czerwca mija 15. dzień od rozpoczęcia tej głodówki. Uczestniczą w niej mężczyźni, kobiety i dzieci – wśród nich uchodźcy i wolontariusze pracujący w obozie. Oczekują oni poprawy jakości życia w obozie (jak podkreślają wolontariusze z krajów UE, warunki są porównywalne do najgorszych więzień), zapewnienia im opieki medycznej i prawnej oraz, przede wszystkim, przyspieszenia procedur relokacji do krajów Unii Europejskiej. Z powodów fatalnych warunków w tym obozie dwójka Afgańczyków usiłowała w zeszłym tygodniu popełnić samobójstwo.

Proces relokacji do krajów UE odbywa się za pośrednictwem UNHCR (United Nations High Commissioner for Refugees, pol. Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców). Model relokacji uchodźców do krajów UE, który nadzoruje UNHCR, zakłada bardzo dokładne zbadanie historii i powodów ucieczki osób ze swoich krajów. Ma to służyć przywróceniu porządku na granicach Unii. Niestety, procedury te trwają miesiącami, w czasie których ludzie zmuszeni są pozostawać w obozach. Te ostatnie zaś są niekiedy w tragicznym stanie. Dodatkowo brakuje ludzi do pracy w celu przeprowadzenia wywiadów z uchodźcami dla potrzeb UNHCR. Na Chios są to jedynie 3 osoby mogące przeprowadzić 6 wywiadów dziennie, podczas gdy w obozie znajduje się 2500 osób!

„Przybyłam na wyspę, aby pomóc uchodźcom. To, co zobaczyłam, było przerażające”

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Do strajkujących przed kilkoma dniami dołączyła Polka, Hanna, która w obozie pracowała jako wolontariuszka. O powodach dołączenia do strajku mówi w opublikowanym na Facebooku nagraniu wideo:

„Przybyłam na tę wyspę, aby pomóc uchodźcom w potrzebie. Niestety to, co tutaj zobaczyłam, było przerażające. Ludzie są przetrzymywani w warunkach znacznie gorszych niż w większości więzień na świecie. Ich prawa człowieka są naruszane, włącznie z prawem do pomocy prawnej. 17 maja grupa czterdziestu (według strony internetowej strajkujących było ich 28 – BB) uchodźców rozpoczęła strajk głodowy. Pomimo tego, że niektórzy trafili już do szpitala, a ich zdrowie jest bardzo zagrożone, media nie poświęciły wystarczającej uwagi ich postulatom. Głodujący mówią, że są gotowi umrzeć za lepszą przyszłość swoich dzieci. 28 maja postanowiłam, że w akcie solidarności z tymi ludźmi dołączam do strajku głodowego na Chios”.

Kolejne dni mijają, wokół sprawy nadal dzieje się niewiele, a strona facebookowa strajkujących ma zaledwie 722 polubienia (stan na środowe przedpołudnie). Nadię Sawczenko udało się wymienić za rosyjskich oficerów wywiadu. Za uchodźców raczej nikt nie będzie się chciał wymieniać. Czy w takim razie Europa pozwoli im umrzeć?

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.