Jesień 2020, nr 3

Zamów

Z drugiej strony Bugu Zanim nastąpi polsko-ukraiński koniec świata

Niewątpliwie najważniejszym wyzwaniem, przed którym stoimy, jest przeciwdziałanie dyskursowi antyukraińskiemu, który w ostatnim czasie przybrał w naszym kraju na sile. Źródeł tego zjawiska można szukać w resentymentach części środowisk kresowych, wzmożonej aktywności organizacji nacjonalistycznych czy też w rosyjskim trollingu (a może we wszystkich tych przyczynach jednocześnie). Nie ulega jednak wątpliwości, że przyniósł on już (a w przyszłości może przynieść jeszcze większe) negatywne następstwa dla stosunków dwustronnych.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Kończący się rok przyniósł też pewną nowość, która – jak sądzę – będzie nam już stale towarzyszyć. Mianowicie: ukształtowanie się politycznej wspólnoty zadeklarowanych przeciwników współpracy polsko-ukraińskiej. Mocno zaznaczyła ona swoje istnienie przy okazji obchodów 70. rocznicy rzezi na Wołyniu w 2013 r., jednak dopiero ostatnie wybory parlamentarne dały jej polityczną reprezentację, którą jest ugrupowanie Kukiz’15.

Sytuacja ta na pewno utrudni skuteczne działanie na rzecz współpracy polsko-ukraińskiej, ale nie jest przeszkodą nie do pokonania. Nie my pierwsi znaleźliśmy się w takiej sytuacji. W Niemczech Związki Wypędzonych były znacznie bardziej wpływowe niż nasze „grono nieprzyjaciół Ukrainy”, a jednak nie były one w stanie zahamować normalizacji w relacjach polsko-niemieckich (choć jeszcze kiedy Bundestag przyjmował polsko-niemiecki traktat graniczny, 23 deputowanych było przeciw).

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” zima 2016 (dostępnym także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.