Zima 2020, nr 4

Zamów

Przemoc, niedostrzegany grzech główny

Gdyby zadać katolikom pytanie, czy Kościół sprzeciwia się przemocy, większość odpowie: ależ oczywiście! Wszak staje po stronie słabszych! To jedynie osławione „lewactwo” (czyli siły wrogie Kościołowi) przyprawia mu „gębę” opresora; w imię politycznej poprawności oskarżając o brak empatii, wykluczanie, marginalizowanie, krzywdzenie, narzucanie siłą, zmuszanie, „mowę nienawiści”, popieranie bicia dzieci, promowanie uległości żon, gdy wybranek się nad nimi znęca.
Wysoce prawdopodobne, że polski katolik powie także: Tymczasem to Kościół jest ofiarą! Chrześcijanie są atakowani na Wschodzie (Bliskim) i Zachodzie (laickim), na Południu i Północy – wszędzie tam, gdzie imię Boga budzi sprzeciw, co zapowiadano już w Biblii. Oni chcą się tylko bronić! I trzeba im na to pozwalać. Nawet Jezus powyrzucał siłąkupców ze świątyni, lejąc ich po plecach batogami…
Pytałam znajomych księży o brak kazań na temat zła przemocy. Dość zgodnie tłumaczą: „Nie mówimy o tym, bo to oczywiste”. Doprawdy? A zło zdrady, tak częste w kazaniach, nie jest oczywiste? A zło kłamstwa? Dlaczego kaznodzieje przyjmują, że zło przemocy nie wymaga moralnych pouczeń? Czy naprawdę jesteśmy pod tym względem czyści i niewinni? Bezprzemocowo wierni ideałom Ewangelii?

 

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” zima 2016 (dostępnym także jako e-book). 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.