Jesień 2020, nr 3

Zamów

Litery na piasku F – jak fantazje arkadyjskie

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Zgoda – obrona Kafki jest gestem ze wszech miar pretensjonalnym, ale czego się nie robi dla genialnego sąsiada z Pragi, zwłaszcza że nasze sugestie mogą przy okazji uchronić rozsierdzonego Doktora przed atakiem apopleksji. To są jednak dwa różne światy, choć zaistnienie w literaturze Muchołapskiego i Gregora dzieli zaledwie 25 lat. Muchołapski to wciąż jeszcze pozytywizm biblijny, z jasno określoną hierarchią stworzenia, obietnicą zgłębienia jego tajemnic, jeśli tylko badacz wykaże się dostateczną siłą woli, intelektu i prawdziwie monastyczną ascezą, przekierowującą wewnętrzne pasje na tory bezinteresownego poświęcenia w laboratoryjnych i bibliotecznych przybytkach Wiedzy.

Zstępowanie Doktora Muchołapskiego pod postacią mocno skompaktowanego krasnala w niebezpieczne owadzie światy jest wciąż jeszcze radosnym hymnem na cześć żywych istot, zamieszkujących wciąż nieodkryte obszary, które wabią nie tylko szansą odnalezienia brakującego elementu w doskonale logicznej i funkcjonalnej przyrodniczej układance, ale i możliwością epifanii. Podróż Muchołapskiego, zakończona odzyskaniem przez naukowca swojej pierwotnej postaci, jest również skromnym przypisem do traktatu o ludzkim szczęściu, którego jednym z warunków – jak podkreśla Czesław Miłosz, entuzjasta pisarstwa Erazma Majewskiego – jest nieprzekraczanie skromnej ludzkiej skali.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” jesień 2016 (dostępnym także jako e-book). 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.