Lato 2021, nr 2

Zamów

Na progu Negocjując przyszłość

Sytuacja międzynarodowa także skłania, by snuć czarne scenariusze. Jak ktoś słusznie napisał w internecie: kiedy już będzie wielka Ameryka, wielka Rosja, wielka Francja, wielka Anglia, wielka Polska, wielkie kraje arabskie – wówczas musi się okazać, że Ziemia jest dla nich wszystkich za mała i wybuchnie taka wojna, że żadnemu entuzjaście wielkości swojej ojczyzny nawet się o niej nie śniło. Historia, której nauk się za pierwszym razem nie zrozumiało, rzadko po prostu każe repetować klasę; nauczycielką jest krwawą.
A jednak piszę to wszystko w jakiejś mierze wbrew sobie, wbrew upartemu głosowi ufności z wnętrza mnie. Urodzony w roku kryzysu kubańskiego spontanicznie zakładam, że instynkt samozachowawczy ludzkości jest dość silny, nawet jeśli w XX wieku zdawało się parokrotnie, że zawodzi. W dodatku Ewangelia każe o przyszłość doczesną niepokoić się w ograniczonym stopniu: „Nie martwcie się o jutro, bo dzień jutrzejszy zatroszczy się o siebie. Każdy dzień ma dosyć swoich kłopotów” (Mt 6,34). Z tego ostatniego zdania można zresztą wnosić, że nasze lęki to składnik dzisiejszych, a nie przyszłych naszych problemów, że lęki utrudniają nam roztropne działania dzisiaj, a nie zapowiadają trudności, które dopiero nadejdą.
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” jesień 2016 (dostępnym także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.