Zima 2020, nr 4

Zamów

„Żołnierze wyklęci” – między historią, popkulturą a polityką

Nosowski
Może uda się Panom znaleźć porozumienie w kwestiach definicyjnych? Jakim mianem historyk może określać treść wyrażaną popularnym pojęciem „żołnierze wyklęci”?
Łabuszewski
Moim zdaniem, najuczciwszym pojęciem dla historycznego opisu sytuacji tej grupy jest: powstanie antykomunistyczne.
Wnuk
Z tym nie zgadzam się fundamentalnie. Jeśli mamy mówić o czymś takim jak antykomunistyczne powstanie, które wybuchło w 1944 roku i trwało do roku 1963 (bo tak ono jest przecież rozciągane), to trzeba by powiedzieć, że powstanie antynazistowskie zaczęło się we wrześniu 1939 roku i trwało do stycznia 1945 roku. Bo przecież bezustannie ktoś gdzieś z karabinem po lasach chodził. Nie idźmy w takie absurdy.
Łabuszewski
W takim razie wrócę do swojego wcześniejszego twierdzenia. Dla mnie czynnikiem, który tworzy jakościowo nową sytuację, jest zamiana głównego wroga niepodległości Polski z hitlerowskich Niemiec na Rosję sowiecką. Od kwietnia 1943 roku mamy do czynienia z uruchomieniem pewnej spirali działań wrogich wymierzonych w struktury Polskiego Państwa Podziemnego, ale również w całą społeczność polską zamieszkującą tamte tereny, które uważane są za prawnie inkorporowane do Rosji Sowieckiej. […]
Skala oporu zbrojnego (masowego biernego oporu); jego zdecydowana eskalacja wiosną-latem 1945 r.; decydujący wpływ obcego, wrogiego Polsce państwa na sytuację w kraju; zwalczanie przez obce formacje (NKWD, Smiersz) struktur legalnego, uznawanego nadal przez społeczność międzynarodową, rządu polskiego na emigracji – te wszystkie czynniki wyraźnie wskazują, że przynajmniej w 1945 r. możemy mówić o powstaniu antykomunistycznym jednoczącym prawie całe społeczeństwo.
Wnuk
Nie rozumiem tej logiki. Jesteśmy historykami, musimy mieć jakieś narzędzia obiektywizujące, pozwalające porównywać zjawiska. Czy każdy bunt, każda walka z okupantem jest powstaniem? Moim zdaniem, nie. Nie można przyjąć, że powstaniem jest działanie zbrojne angażujące jeden promil ludzi w kraju. Nawet jeśli przyjmiemy, że w lesie było około 20 tys. osób (a nigdy tylu ich jednocześnie nie było), to jest to mniej niż promil polskiego społeczeństwa, które liczyło wówczas 21 milionów.
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” jesień 2016 (dostępnym także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.