Zima 2020, nr 4

Zamów

Litery na piasku K – jak kamasze

Kamasze, a właściwie solidne skórzane kapcie, masowo szyte przez francuskie manufaktury dla bitnych grognards Napoleona. Geniusz wojennych pantofli tkwił w pewnym małym szczególe, nie pozostającym bez znaczenia dla szybkości produkcji. Zręczne ręce rzemieślników wytwarzały ogólnowojskowy but neutralny, pasujący zarówno na lewą, jak i na prawą stopę. Złamanie tej nijakiej formy i przerobienie tego czegoś na „dwuślad” rozpoczynało się od napchania słomy w przyszły lewy, a siana w przyszły prawy kapeć. Wystarczyło je teraz tylko „rozchodzić”. Równy krok poborowi ćwiczyli w rytm prostej komendy kaprala, nawiązującej do tych ekologicznych skarpetek: paille — foin, paille — foin!, czyli: słoma — siano, słoma — siano! Lewa! Prawa!

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

            W takie to właśnie kamasze „miał iść” w roku1809 poborowy Jean Vianney, a komenda paille — foin! miała zaprowadzić go przez Pireneje do Hiszpanii. I tu moje staroświeckie, godne Rzeckiego i kompletnie niezrozumiałe dla większości Francuzów — dla których Bonaparte jest zwykłym mafiosem — wzruszenie: przecież w Hiszpanii spotkałby naszych! Zawadiackich Krzysiów Cedro i chłopskich prostaków — takich jak przyszły święty proboszcz, wąsali z Legii Nadwiślańskiej. W marszu ku wolności ludów musiałby jednak jeszcze trochę poczekać na mojego krajana Rafała Olbromskiego, bo ten — zdegradowany w bitwie o Sandomierz — zajął się pracą na roli i odbudową spalonego przez Austriaków ojcowskiego dworu.

            Zaciskam ręce na niewidzialnym pałaszu i mruczę pod nosem jak stary subiekt na tyłach sklepu Stacha Wokulskiego, że przecież z pomocą militarną Vianneya byłoby nam, Polakom, łatwiej w zmaganiach „za naszą i waszą…”. No, ale Vianney zdezerterował. Właściwie trudno powiedzieć, jak to w rzeczywistości było.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” lato 2016 (dostępnym także jako e-book). 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.