Jesień 2020, nr 3

Zamów

Kościół miłosierny, czyli jaki?

Po ogłoszeniu adhortacji papieża Franciszka Amoris laetitia można było poczuć, że szczególnie polski Kościół odetchnął z ulgą. W tekstach wielu katolickich publicystów, z ambon licznych świątyń i przy niejednym stole – głównie kapłańskim, ale nie tylko – akcentowano i z radością podkreślano, że Ojciec Święty niczego nie zmienił!

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Uczciwie należy przyznać, że przebijały się pojedyncze głosy zwracające uwagę na nowatorski charakter niektórych zapisów i – odmienne od dotychczas powszechnie stosowanego – podejście Magisterium Kościoła do egzekwowania norm prawnych. Nie znajdowały one jednak zainteresowania redaktorów najbardziej poczytnych pism katolickich i nie doczekały się jednoznacznego komentarza ze strony żadnego z członków polskiego episkopatu. Wydaje się, że w naszym kraju próbuje się temat przemilczeć i odsuwa jakiekolwiek debaty związane z eklezjalnym novum tak daleko, jak tylko się uda.

Jestem przekonany, że nie powinniśmy pozwolić na ciche ignorowanie wspomnianego dokumentu Franciszka, ponieważ stanowi on kolejny krok na drodze do realizacji programu jego pontyfikatu z kluczowym hasłem: MIŁOSIERDZIE. Projekt, którego części składowe charakteryzowane są przez poszczególne wezwania papieża, zatytułowany jest „Kościół miłosierny”, a jego wdrażanie poleca się wszystkim Kościołom lokalnym – w tym także naszemu. Na czym on polega i gdzie znajdują się jego newralgiczne punkty?

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” lato 2016 (dostępnym także jako e-book). 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.