Jesień 2020, nr 3

Zamów

Spór o kulturę narodową

Mateusz Matyszkowicz:
Istnieje przecież teatr narodowy, różnorodne narodowe instytucje kultury, dlaczego więc nie miałyby istnieć media narodowe? Mamy tu do czynienia z sytuacją taką jak w krajach anglosaskich: gdy mówimy „media narodowe”, mamy na myśli te instytucje, które zostają uznane przez prowadzących politykę kulturalną za czołowe, reprezentujące najwyższy poziom i dlatego finansowane przez państwo.
Igor Stokfiszewski:
Nie wydaje mi się, żeby intencją tej zamiany przymiotników „polski” na „narodowy” – a określenie „narodowy” ostatnio rezonowało z ośrodków władzy – było nawiązanie do tradycji anglosaskiej. Rozumiem i nawet doceniam ten postmodernistyczny chwyt oznaczający narrację opierającą się na zawierzeniu, że rzeczywistość tworzy się przez nazywanie rzeczy czy pojęć, a następnie przedstawianie ich w taki sposób, że one wydają się pokrywać z pewną obiektywną rzeczywistością. Kłopot w tym, że się nie pokrywają. Wydaje się, że celem przejścia od sztuki polskiej czy kultury polskiej do sztuki/kultury narodowej jest zawężenie pasma, w którym się porozumiewamy.
Cenię ten link intelektualny do anglosaskiego rozumienia narodu i gdyby miało ono zastosowanie w Polsce, bardzo by mi się to podobało. Doceniam też, że usiłuje Pan stworzyć pewien kontekst intelektualny, w którym odwołuje się Pan do trochę innej tradycji i próbuje obłaskawić te pojęcia.
Matyszkowicz:
Nie obłaskawiam ich, lecz opisuję. Ale chcę dodać, że trzeba pamiętać o praktycznych uwarunkowaniach powstawania – bo to jest proces legislacyjny – mediów narodowych. Jest on związany z pewną hybrydą, z jaką mieliśmy do czynienia w Polsce, kiedy to media publiczne były spółkami skarbu państwa. I jako takie rozliczano je z zysku. To powodowało, że wspieranie finansowe misji tych mediów wprost przez państwo było niemożliwe, bo w ramach państw Unii Europejskiej istnieje zakaz pomocy publicznej dla takich podmiotów. Dzięki tej zmianie przejdziemy na inny sposób finansowania mediów narodowych i skończymy z tą zadziwiającą hybrydą, z jaką teraz mamy do czynienia.
Stokfiszewski:
Można tego dokonać, nie zmieniając nazwy…
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” wiosna 2016 (dostępnym także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.