Zima 2020, nr 4

Zamów

Europejka i turban

Po uważnej lekturze polemicznego tekstu Justyny Melonowskiej Czemu nie nazywam cię dobrym? jako redaktor powinienem właściwie zamówić kilka odpowiedzi — każdą u specjalisty z innej dziedziny.
Choć w niektórych kwestiach można się z Autorką zgodzić, to jednak przyjmuje ona bez dowodu szereg założeń, na których opiera swoje dalsze rozumowanie. A założenia te są według mnie sprzeczne (niektóre całkowicie, inne w dużej mierze) z rzeczywistością. Chodzi zwłaszcza o rozumienie islamu i postrzegania kobiet w tej religii, o uwarunkowania i konsekwencje procesów migracyjnych, o związki nowej fali uchodźców z aktami przemocy, o rozumienie postulatu wielokulturowości i wizję chrześcijańskiej moralności. W każdej z tych kwestii można by długo się zastanawiać, dlaczego Justyna Melonowska — osoba zazwyczaj tak wnikliwie analizująca rzeczywistość — tym razem patrzy na sprawy w sposób tak bardzo uproszczony, wręcz świadomie upraszczający.
W sposób szczególny dotyczy to jej obrazu islamu. Broniąc się przed natarczywością szantażującego, jej zdaniem, dyskursu prouchodźczego, Melonowska wpadła w pułapkę dyskursu antyislamskiego. Wydaje mi się, że prezentowany przez nią wizerunek tej religii ukształtowany jest głównie przez lektury pisane piórem zewnętrznych obserwatorów. Sam mam duże doświadczenie spotkań z wyznawcami innej religii — i to chrześcijaństwu bliższej, bo judaizmu. Pozwala mi to powiedzieć, że czym innym jest teoretyczna znajomość odmiennej religii, nawet z najlepszych książek, a czym innym egzystencjalne doświadczenie spotkania z człowiekiem, dla którego ta wiara jest życiowym fundamentem, który nią oddycha i gotów byłby oddać za nią życie.
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” wiosna 2016 (dostępnym także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.