Lato 2021, nr 2

Zamów

Pomagać etycznie i skutecznie

Grzechem pierworodnym europejskiego dyskursu o fali migracyjnej jest początkowe utożsamienie imigrantów ekonomicznych i uchodźców.
Rosnący napływ imigrantów ekonomicznych jest wynikiem wspomnianych na wstępie nieuchronnych procesów migracyjnych; wzrost liczby uchodźców zaś – oczywistym, choć długo nieuświadamianym, skutkiem działań zbrojnych na terenach usytuowanych nie tak znów daleko od Europy. Narastająca fala migracyjna jest efektem przedłużania się wspomnianych konfliktów zbrojnych (przeludnienie w obozach dla uchodźców, brak perspektyw na rychły powrót z nich „do domu” itp.) oraz socjotechnicznego – prawdopodobnie po części sterowanego, a po części spontanicznego – „podłączania” (się) imigrantów ekonomicznych do fali rzeczywistych uchodźców.
Niezdolność organizacyjną europejskich instytucji i służb publicznych do rozróżnienia jednych i drugich już w momencie przekraczania przez nich zewnętrznych granic UE próbowano w dyskursie niejako przykryć epatowaniem etycznego obowiązku przyjęcia uchodźców, rozciąganego en bloc na wszystkich migrujących. Stopniowo decydenci – także ci jednoznacznie opowiadający się za „rozwiązaniem humanitarnym” – coraz jaśniej zdawali sobie sprawę z nieuchronności (wobec skali napływu ludności) deportacji migrantów niemających prawa do azylu. Stąd plany masowych deportacji także z terenu najbardziej otwartych na nowych imigrantów Niemiec. Zarysował się też kluczowy dla odróżnienia migrantów ekonomicznych i uchodźców problem: czy ludzie, którzy uciekając z terenów objętych konfliktem zbrojnym, trafili do obozów uchodźczych, po ich dobrowolnym opuszczeniu w celu poszukiwania lepszego życia gdzie indziej zachowują status uchodźcy czy też go tracą?
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” wiosna 2016 (dostępnym także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.