Jesień 2020, nr 3

Zamów

Demokracja, czyli napięcie

Nie neguję błędów popełnionych przez koalicję PO-PSL. W pierwszym okresie było ich mniej, później nagromadziło się więcej. Nie widzę nieszczęścia dla Polski w zmianie politycznej. Wręcz odwrotnie, jest ona uzasadniona. Jeżeli nowa władza umiała odczytać aspiracje młodego pokolenia, to bardzo dobrze. Tylko nie może to oznaczać ruiny systemu konstytucyjnego.
Jak działał wzór Jarosława Kaczyńskiego, czyli Viktor Orbán? Nie zaczął uchwalać nowych ustaw, rujnując poprzedni porządek prawny, tylko najpierw zmienił Konstytucję. Zakreślił ramy, w których może działać, bo miał do tego prawo. U nas jednak PiS nie uzyskało konstytucyjnej większości, w związku z czym partia powinna trzymać się tych ram, które przyznaje jej Konstytucja z 1997 r. Ale jednak zaczęła je rujnować od samego początku. Dla zagwarantowania skuteczności działania sparaliżowano Trybunał, by nie obalał kolejnych ustaw. W tym czasie przyjęto ustawy o służbie cywilnej, o prokuraturze, o inwigilacji – na pierwszy rzut oka naruszają one Konstytucję. Szykuje się katastrofalna ustawa dla polskiej wsi o obrocie nieruchomościami. Konstytucja formalnie obowiązuje, ale się jej nie przestrzega.
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” wiosna 2016 (dostępnym także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.