Wiosna 2021, nr 1

Zamów

Kłopoty z teologią narodu

Uważam, że (polska) teologia narodu – ujmując rzecz od strony metodologicznej – jest jedną ze zdeklarowanych sektorowych teologii wyzwolenia, a co najmniej wykazuje z nimi wielkie pokrewieństwo. Po pierwsze rodzi się lokalnie w reakcji na sytuację, która przez konkretną grupę chrześcijan postrzegana jest jako (bardziej lub mniej zewnętrzne) zniewolenie. Po drugie – wyznacza sobie jako cel skonstruowanie teologicznej podbudowy dla praktycznego działania mającego zaowocować wyzwoleniem. Po trzecie – wśród źródeł teologicznych uprzywilejowuje doświadczenie konkretnych osób i wspólnot. Po czwarte – posługuje się hermeneutyką, w której światło płynące z tych doświadczeń dominuje (co najmniej de facto) nad danymi objawienia. Myślę, że zwłaszcza dwa ostatnie punkty wymagają rozwinięcia.
Zacznijmy od kwestii źródeł. W cytowanej wyżej książce programowej Cz. S. Bartnika niestety nie znajdujemy pogłębionego opisu metody teologii narodu, jednak pojawia się omówienie jej źródeł. Podzielone są na dwie części, z trzema podzbiorami każda. Pierwsza odwołuje się do „naturalnych źródeł poznawczych”, przy czym (a) „najważniejszym źródłem dla powstania i ukształtowania się teologii narodu jest po prostu konkretna i pełna egzystencja danego narodu”, (b) „korelatywnym źródłem jest historia danego narodu”, (c) dalszym naturalnym źródłem naukowej samowiedzy jest cały świat nauk”. Dopiero druga część źródeł odwołuje się do objawienia. Odwołanie to jest konieczne dla „właściwej i pełnej” teologii narodu (czyżby autor zakładał możliwość istnienia jakiejś – niedoskonałej wprawdzie – „teologii narodu” bez tego odwołania?). I tak: (a) „wśród tych źródeł pierwsze miejsce zajmuje Pismo Święte, szczególnie Stary Testament”, (b) „wtórnym źródłem […] jest cała chrześcijańska historia danego narodu”, (c) trzecim elementem jest „sam fakt chrześcijaństwa, Kościoła, Ludu Bożego”.
Wystarczy zestawić taki układ źródeł ze schematami zamieszczanymi zwykle w podręcznikach wstępu do teologii, by zorientować się, że to, co teologia zwykła uważać za źródła pomocnicze, dla teologii narodu staje się „najważniejsze”. Tak jak w innych teologiach wyzwolenia u podstaw leży tu nie objawienie w sensie ścisłym, ale ujmowane na różne sposoby (za pomocą nieteologicznych nauk) doświadczenie konkretnego narodu (w tym przypadku – polskiego). Pismo Święte przywołane zostaje dopiero w grupie źródeł integrujących, oświetlających doświadczenie. Jednak z opisu wynika, że nie chodzi o lekturę integralną objawienia chrześcijańskiego, a raczej sektorową – sięga się po to, co uznaje się za użyteczne do interpretacji doświadczenia („szczególnie Stary Testament”!).
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” wiosna 2016 (dostępnym także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.