Jesień 2020, nr 3

Zamów

Chodzi o osobistą odpowiedź

Zbigniew Nosowski:
Łatwo się mówi o pozytywnej interpretacji chrztu Polski w wymiarze narodowym, jak się jest katolikiem. Ale czy da się dzisiaj mówić o narodzie polskim i jego tożsamości związanej z katolicyzmem tak, żeby nie wykluczać ludzi inaczej wierzących czy niewierzących? Żebyśmy nie wyrzucali za burtę nieochrzczonych członków naszej wspólnoty narodowej, nie przesuwali do jakiejś gorszej kategorii polskich bohaterów narodowych, którzy byli protestantami, prawosławnymi, Żydami, muzułmanami czy agnostykami? Czasem nawet jeśli nie mamy intencji ich wykluczać, to i tak używamy języka, w którym nie ma dla nich miejsca.

Bp Grzegorz Ryś:
Wciąż się tego uczymy, ale wrażliwość jest już jednak inna. Dam prosty przykład. Niedawno byłem na wizytacji w Lubieniu. To taka sympatyczna wieś na południe od Krakowa, w której jest Zespół Szkół Zawodowych pod patronatem Bohaterów Monte Cassino. Uczniowie chyba spodziewali się po mnie bardziej pobożnej gadki, a ja mówiłem im o Monte Cassino, o tym, jakim ta bitwa jest potężnym znakiem w wychowaniu sumienia. Właściwie tam poza nakazem sumienia nie było dla Polaków politycznych racji, żeby pójść do walki. To już było po konferencji w Teheranie i wiadomo było, że ci młodzi ludzie, którzy tam giną, umierają za Polskę, której już nie ma. A mniej więcej połowa polskich ofiar pochodziła z terenów, które potem zostały za naszą wschodnią granicą. Nieco później nawet Anders powiedział, że stracił moralny tytuł do tego, żeby żołnierzy posyłać do walki. Oni szli jednak do boju dlatego, że mieli w sobie wewnętrzne przekonanie, zobowiązanie, powinność. Ich śmierć nie przekładała się na doraźne korzyści polityczne.
Powiedziałem więc do chłopaków w Lubieniu, gdy mi dali kwiaty na powitanie, żeby położyli je żołnierzom z Monte Cassino pod tablicą pamiątkową. Ale poprosiłem, żeby położyli też jeden kamień. Oczywiście zapytali mnie dlaczego. Wyjaśniłem, że ginęli tam również polscy Żydzi, a na grobach żydowskich kładzie się kamień. Widać było, że to do nich bardzo przemówiło.
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” wiosna 2016 (dostępnym także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.