Jesień 2020, nr 3

Zamów

Bajka o Trybunale

Jest taki kraj europejski, w którym w połowie października 2015 r. czołowy intelektualista rządzącej partii liberalnej zarzucał Trybunałowi Konstytucyjnemu, że jest raczej kościelny, niż konstytucyjny. Orzeczenia TK są jakoby „bardziej zgodne z nauczaniem Katechizmu Kościoła Katolickiego niż z obroną Konstytucji”, a sędziowie „zawsze orzekali po myśli biskupów”.

Gdy na początku roku 2015 urzędujący prezes TK otrzymał – na wniosek biskupa stolicy – kościelne odznaczenie „Pro Ecclesia et Pontifice”, lewicowe autorytety zagrzmiały. Prezesowi zarzucano rażące złamanie zasady bezstronności, wzywano go do natychmiastowego ustąpienia ze stanowiska. Miano mu za złe, że odbierając wyróżnienie, stwierdził: „Jestem szczęśliwy, bo jestem Polakiem, chrześcijaninem i katolikiem”. Bojowe środowiska feministyczne przyznały mu nawet antynagrodę „Skierowanie do okulisty”.

No i szybko został prezes – wraz z całym Trybunałem – wysłany do okulisty. Skierowanie wystawili jednak nie radykałowie lewicowi czy liberalni, lecz… narodowo-konserwatywni, którzy właśnie objęli rządy. Ich zdaniem Trybunał jest „redutą wszystkiego, co w Polsce złe”, wręcz twierdzą poprzedniej ekipy. Tak, tak – tej samej ekipy, od której przedstawicieli dostawało się Trybunałowi za uległość wobec Kościoła…

Dziwny jest ten kraj, ta nasza Ojczyzna. To właśnie niezależności TK, jak przypomniał Krzysztof Jankowiak, zawdzięczamy wysokie standardy w zakresie ochrony życia poczętego. Gdy parlament zdominowany przez postkomunistyczną lewicę w roku 1996 przyjął ustawę zezwalającą na aborcję z tzw. przyczyn społecznych (czyli praktycznie: na żądanie), Trybunał Konstytucyjny uchylił większość zmian. W ostatnich latach orzeczenia Trybunału potwierdzały m.in. wolność religijną, prawo do sprzeciwu sumienia, zasadę prawnej ochrony uczuć religijnych. Tego obecni rządzący nie dostrzegają.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Wady wzroku to częsta przypadłość. Nie do wyleczenia, lecz do skorygowania. Trzeba tylko się do nich przyznać (tak jak do belki w oku własnym). W tym przypadku poważne problemy ze wzrokiem ma jednak nie Trybunał, lecz jego jednooczni krytycy. Używają bowiem albo wyłącznie oka lewego, albo tylko prawego. A żeby dostrzec dobro wspólne, nie tylko partykularne – trzeba uważnie patrzeć i lewym, i prawym okiem.

Budującego morału z tej bajki nie będzie. Poza przypomnieniem, że nie ma jedynie słusznej „prawdziwej Polski”. Prawdziwa Polska to Polska zróżnicowana. Trzeba o tym pamiętać, i będąc w opozycji, i – tym bardziej – będąc u władzy.

Komentarz opublikowany w „Przewodniku Katolickim” nr 50-51/2015

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.