Jesień 2020, nr 3

Zamów

Otwarta ortodoksja Czy zło implikuje nadzieję? Przypadek Hioba

Nieszczęśliwego Hioba odwiedzają przyjaciele. Przyjacielem jest ten, który potrafi nieść pocieszenie. Okazuje się jednak, że ci przyjaciele nie rozumieją Hioba. Ich błędem jest to, że chcą zracjonalizować to, co bezsensowne. Argumentują, przekonują, doszukują się przyczyny nieszczęścia, które wedle ich opinii jest sprawiedliwe. Hiob, człowiek, który jest ex definitione skończony, nie może według nich mieć racji wobec nieskończonego Boga, który to nieszczęście dopuszcza czy wręcz spuszcza. Bóg milczy, przyjaciele natomiast Hioba przegadują. Tutaj dotykamy momentu, w którym pojawia się zło. Jego pierwszym symptomem jest fenomen radykalnej samotności, owoc nieporozumienia, odrzucenia przez innych. Hiob jest sam. Nie ma nikogo, kto mógłby mu pomoc, nikogo, kto rozumie, czuje wraz z nim. W Hiobie pojawia się pęknięcie, którego owocem jest świadomość i fundamentalny rozdźwięk – rozdźwięk między tym, jak jest, a tym, jak być powinno Samotność Hioba bierze się z jego radykalnej inności względem przyjaciół, istnieje jakiś straszliwy kontrast pomiędzy nim a innymi.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” zima 2015 (dostępnym także jako e-book). 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.