Jesień 2021, nr 3

Zamów

Lament na niedolę uchodźczą i kondycję ludzką

Prolog

Miejsce akcji: Morze Śródziemne. Czas akcji: trzydzieści trzy wieki temu. Informator: Wergiliusz, Rzymianin, obywatel nieistniejącego od piętnastu wieków „wiecznego państwa” o nazwie Imperium Romanum, prawdopodobnie potomek wygnańców. Grób Wergiliusza pod Neapolem, miejsce pielgrzymek starożytnych, zaginął w zawierusze wędrówek ludów, które dotknęły Europę między IV a VI stuleciem.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Błądząc po Morzu Śródziemnym pomiędzy azjatycką Troją, afrykańską Kartaginą a europejską Italią, Eneasz („zbiegiem z Azji” nazywali go przeciwnicy na półwyspie Apenińskim) i jego towarzysze ze spalonej Troi napotkali zabłąkanego wojownika greckiego. Przyznał, że jest towarzyszem Odyseusza, pogromcy miasta nad Skamandrem. W wyprawie przeciw Troi wziął udział nie z nienawiści, lecz dla chleba. Prosi o wybaczenie i wzięcie na statek, bo inaczej przyjdzie mu zginąć. „Niedługo zwlekając”, stary i pobożny ojciec Eneasza „ujął młodzieńca za rękę, tym znakiem dodał otuchy strwożonemu”. Grek mógł bezpiecznie wejść na pokład, mimo że w chaosie ucieczki z Troi zginęła ukochana żona Eneasza.

Okręty trojańskie ruszyły dalej. Kiedy znalazły się blisko brzegów Italii, przeciwne wiatry rzuciły je ku Libii. Rządziła tam właśnie Dydona, uciekinierka z fenickiego Tyru. Poznawszy smak nieszczęścia, nie zamknęła bram kwitnącej Kartaginy przed tułaczami, o których niedoli wieść niosła się szeroko po świecie. Przyjęła uchodźców pod swój dach, zachęcała do odpoczynku, a najlepiej do pozostania. Nie chciała, by ich łupinki znowu zostały oddane na pastwę wezbranego morza.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” zima 2015 (dostępnym także jako e-book). 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.