Wiosna 2021, nr 1

Zamów

Ksiądz z kobietą w kinie Dlaczego nie robi pan filmów?

Kobieta:
„Koledzy, dlaczego zrobiliście te wszystkie filmy?”. To niewygodne pytanie – i dla pytającego, i tych, którzy byli jego adresatami – zadał Wojciech Marczewski swoim kolegom reżyserom w 1988 roku na forum Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Tak później tłumaczył jego sens: „Może czasem warto nie zrobić jakiegoś filmu, aby potem powiedzieć coś istotnego. Reżyserowanie nie powinno być nawykiem, jak jedzenie śniadania. Znam zawody lepiej płatne”.
Sam Marczewski ma spore zastrzeżenia – poniekąd słuszne – również do niektórych swoich dokonań, kiedy jednak już zdarzy się mu stanąć za kamerą, co dzieje się zdecydowanie zbyt rzadko, to właśnie po to, żeby powiedzieć coś istotnego.
          Ksiądz:
Zgadzam się z Tobą, Kasiu, w całej rozciągłości! Większość jego filmów to wydarzenia artystyczne i – powiedziałbym – aksjologiczne. To niezwykle ciekawy człowiek i twórca, bardzo osobny. Dwa razy odchodził z łódzkiej filmówki, a w poczet jej absolwentów został przyjęty dopiero w 1998 roku. […] znakiem szczególnym kina Wojciecha Marczewskiego jest wyobraźnia, fantazja, wolność i nieokiełznana tajemnica życia. Zapewne dlatego tak krytycznie ocenia swoje telewizyjne adaptacje opowiadań Jerzego Putramenta Wielkanoc i Władysława Terleckiego Bielszy niż śnieg. Powstały filmy, jak mówił: „bez duszy, bez poezji, ale i bez błędów”. I dodaje: „Wtedy zrozumiałem, że błąd nie jest nieszczęściem dla sztuki, a może przeciwnie, jest jej esencją. Kiedy nie popełniamy błędów, sztuka umiera, ponieważ wszystko staje się przewidywalne, nie ma zaskoczenia, nie ma podtekstów”.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” jesień 2015 (dostępnym także jako e-book). 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.