Jesień 2020, nr 3

Zamów

Pomnik nasz codzienny

Ks. Andrzej Draguła:
18 grudnia 2012 r. Rada Miasta Poznania wydała uchwałę „w sprawie wyrażenia zgody na wzniesienie Pomnika Wdzięczności – Pomnika Najświętszego Serca Jezusowego”. Pomnik ten już kiedyś stanął w Poznaniu. Ponad 80 lat temu, 30 października 1932 r., monumentalną budowlę w kształcie łuku triumfalnego odsłonięto jako votum za odzyskaną wolność. Kilka lat później został zniszczony, a obecnie, po kilkudziesięciu latach, pojawiły się głosy żądające jego rekonstrukcji. Powstał nawet społeczny komitet odbudowy. Pomysł wzbudził wiele kontrowersji. Dużo słów padło na ten temat, czy da się zdefiniować główną linię sporu? O co on się toczy? […]
Filip Lipiński:
Jestem zdecydowanym przeciwnikiem rekonstrukcji pomników. One powinny pełnić funkcję pamięci, która łączy przeszłość z teraźniejszością. I ten aspekt teraźniejszości jest tutaj bardzo istotny. Idea wiernej rekonstrukcji jest owocem tradycyjnego pojmowania historii jako czegoś, do czego jesteśmy w stanie sięgnąć bez pomysłu, jak to ma funkcjonować dzisiaj. Pomnik powinien pokazywać niemoc pamiętania. […] Inicjatywa odbudowy tego akurat pomnika wydaje mi się nieuzasadniona choćby ze względu na zaistniałą zmianę społeczną. 80 lat temu, gdy go wzniesiono, w Polsce wokół wydarzeń historycznych, a zwłaszcza odzyskania niepodległości, panowała atmosfera sprzyjająca takim formom upamiętniania, co wynikało z niekwestionowanego wtedy jeszcze połączenia idei narodu, niepodległości i polskiej państwowości z Kościołem. Dziś mamy zupełnie inną sytuację.
Piotr Bernatowicz:
Moim zdaniem bardzo istotny jest tu wątek wojny kulturowej. Z jednej strony mamy środowisko, które uznaje potrzebę myślenia o wspólnocie m.in. w kategoriach narodowych, oparcia się na konkretnych wartościach ważnych dla naszej cywilizacji i na potrzebie ich symbolicznej obecności w sferze publicznej. Często ta strona jest uznawana za tradycjonalistyczną czy też antymodernistyczną, chociaż jest to mylące, bo nie jest ona przeciwna modernizacji ani rozwojowi. I w tym wypadku tę stronę wojny kulturowej reprezentowałby Społeczny Komitet Odbudowy Pomnika Wdzięczności. Z drugiej strony mamy środowiska, które postrzegają siebie w paradygmacie postępu, nowoczesności odczytywanej jako coś, co wymazuje tradycję, widząc w niej hamulec rozwoju. Strona ta zakłada, że nie ma wyraźnych wartości i symboli, które mogłyby być ważne dla całego społeczeństwa. W związku z tym przestrzeń publiczna musi pozostać neutralna. Takie podejście można nazwać relatywistycznym.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” jesień 2015 (dostępnym także jako e-book). 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.