Jesień 2020, nr 3

Zamów

Nie ma kropki w pojednaniu

Adam Krzemiński:
Wiele razy byłem proszony przez Chińczyków i Japończyków o wytłumaczenie im, na czym polega istota pojednania polsko-niemieckiego. I zawsze wracaliśmy do tego listu, mówiąc, że jeżeli Chińczycy i Japończycy, czy Japończycy i Koreańczycy chcieliby się pojednać, to muszą znaleźć jakiś wspólny fundament teologiczny. Ale tu zaczyna się kłopot. Bo nawet jeśli by znaleźć wspólny mianownik „złotego środka” w szintoizmie, konfucjanizmie i buddyzmie, to na przeszkodzie staje dominujący w Azji nakaz „zachowania twarzy”, myślenia godnościowego, w którym słabo się mieści łacińskie – mea culpa, nostra culpa. Otóż my – Polacy i Niemcy – tę wspólną kategorię mieliśmy. Tworzyło ją zachodnie chrześcijaństwo – a w tym wypadku znaczenie katolicyzmu w historii obu narodów. […]
Wielkość listu biskupów polskich z 1965 roku polega na tym, że oni przeskoczyli własny cień. Wierzący powie pewnie, że to Duch Święty ich natchnął… Sami autorzy listu nie zdawali bowiem sobie sprawy z jego możliwych konsekwencji. Formuła, jaką zastosowali, była prorocza: przestańmy obnosić się wyłącznie z naszą polską rolą ofiary; jesteśmy współodpowiedzialni za to sąsiedztwo i współodpowiedzialni za przyszłość. To naprawdę wielkie słowa.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” jesień 2015 (dostępnym także jako e-book). 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.