Jesień 2020, nr 3

Zamów

Tyrania obrazu czy teologia cierpienia

Na komunikat, który do nas dociera, składa się zatem suma tego, co widzimy i wiemy. A to, że widzimy i wiemy, zawdzięczamy współdziałaniu obrazu i słowa. Poszukując jednego ze źródeł sprzeciwu wobec emanujących okrucieństwem obrazów kampanii antyaborcyjnych, można zatem pomyśleć, że świadomość uczestnictwa wzmaga się, jeśli zachowujemy bierność wobec czegoś, czego jesteśmy naocznymi świadkami. To musi boleć. Musi boleć bycie świadkiem zbrodni i nieme przechodzenie obok obrazów ukazujących okrutną śmierć naszych braci i sióstr. Lepiej zatem odwrócić wzrok, by nie dopuścić do siebie myśli, że uczestniczymy w czymś haniebnym, a potem odreagować ból sprzeciwem. Mam w tym momencie na myśli odwracanie wzroku ze względu na poczucie winy biernego uczestnictwa w mordzie, choć jestem świadomy, że powyższy opis sytuacji jest pewnego rodzaju uogólnieniem.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” lato 2015 (dostępnym także jako e-book). 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.