Jesień 2020, nr 3

Zamów

Litery na piasku N – jak narracja

Kapitan van Worden, bohater Rękopisu znalezionego w Saragossie, zdaje się jednym z ostatnich dzielnych podróżników, podążających tropem narracji w stronę sensu. Fakt, nie ma łatwo, bo choć przemieszcza się po wypalonych słońcem odludziach Hiszpanii, otacza go prawdziwa dżungla znaków, symboli, obrazów, metafor i aluzji. Musi być uważny, bo łatwo zgubić wątek opowiadanych mu historii, które niczym dopływy — zasilane pomniejszymi strumieniami — mieszają swoje wody w majestatycznej rzece, kończącej swój bieg po drugiej stronie rzeczywistości. To właśnie obietnica dotarcia do pełni sensu własnej egzystencji czyni jego podroż pasjonującą i konieczną. Ale to jeszcze nie wszystko, bo napotykane na drodze osoby przechodzą zadziwiające metamorfozy, swoiste „transmutacje”, pilnie strzegąc swojej prawdziwej tożsamości, ukrytej pod zewnętrzną, banalną powłoką rożnych stanów społecznych. Dziwne te procesy nie są uskuteczniane dla zabawy, ale ku przestrodze van Wordena. Jeśli chce dotrzeć do kresu swoich poszukiwań, powinien mężnie otrząsnąć się z wszelkiej iluzji dotyczącej ludzkiego żywota. Gdyby to był koniec jego kłopotów, ale gdzież tam! Pewien mnich‑pustelnik najpierw zaprasza swojego podopiecznego, Paszeko, do snucia opowieści, która ma przybliżyć zbawienie kapitana van Wordena, a potem zniecierpliwiony psuje narrację, popędzając biednego sługę: „Skracaj się, Paszeko!”.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” lato 2015 (dostępnym także jako e-book).

 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.