Wiosna 2021, nr 1

Zamów

Utrzymać równowagę w rozkroku

Niektórzy wskazują na dogmat o nierozerwalności małżeństwa jako argument na rzecz zakończenia dyskusji. Owszem, to jest kwestia nienaruszalna. Ale przecież pięćdziesiąt lat temu żaden rozwodnik nie mógł przystąpić do komunii świętej. Uważano w Kościele, że każdy, kto zgadzał się na rozwód, właściwie podważał dogmat o nierozerwalności małżeństwa. Dzisiaj patrzymy na to inaczej, ale dopiero od adhortacji Familiaris consortio Jana Pawła II z 1981 roku. W niej po raz pierwszy pojawia się sformułowanie, że osoby, które się rozwiodły, ale żyją samotnie, mogą bez żadnych przeszkód przystępować do sakramentów. To była rewolucja! Wcześniej rozpowszechnione było przekonanie, że są oni wykluczeni z Kościoła. Nie było to wprost stwierdzone w dokumentach, ale tak ich traktowano. Uważano, że rozwodnicy sami się wykluczają ze wspólnoty Kościoła poprzez praktyczne podważenie dogmatu o nierozerwalności małżeństwa. Tym bardziej jeśli po rozwodzie związali się z kimś innym. Stawali się tym samym publicznymi grzesznikami. Nieślubnych dzieci nie przyjmowano do seminariów. W kodeksie prawa kanonicznego z roku 1917 (obowiązywał do roku 1983)jako pierwszą przeszkodę do przyjęcia święceń podawano sytuację, gdy mężczyzna jest dzieckiem z nieprawego łoża (kan. 984, pkt. 1).

To jest fragmentrozmowy. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” lato 2015 (dostępnym także jako e-book). 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.