Wiosna 2021, nr 1

Zamów

Zacznijmy od salonu, nie od sypialni

Jeden z meksykańskich kardynałów opowiadał o swoim domu rodzinnym. Mówił, że dorastał z piętnaściorgiem rodzeństwa. Jego rodzice ani trochę nie znali nauki Kościoła w sprawach małżeństwa, lecz po prostu pokazywali życiem, czym jest chrześcijańskie małżeństwo. To świadectwo bardzo mnie poruszyło, ponieważ zawsze pragnąłem, aby tak wyglądało moje dzieciństwo. Sam jestem przykładem tego, że można mieć w tej sferze zupełnie inne doświadczenia. Moi rodzice pobrali się w czasie wojny i prawie się nie znali było to małżeństwo zawarte pod wpływem konieczności. Po wojnie trwało ono z najwyższym trudem, aż wreszcie po szesnastu latach się rozpadło. Rodzice starali się, abyśmy jako dzieci zbyt mocno nie odczuli tego dramatu, i za to jestem im wdzięczny. W obu tych historiach życia kardynała z Meksyku i mojej znajdują symboliczne odzwierciedlenie wszystkie kontrasty i cały wielki kompleks problemów, którymi zajmował się synod.

To jest fragment rozmowy. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” lato 2015 (dostępnym także jako e-book). 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.