Jesień 2020, nr 3

Zamów

Fantasy – nowa postać gnozy?

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Już widzę, jak moi rozkochani w dziełach Lewisa i Tolkiena przyjaciele kręcą nosem na taką konstatację. Przecież deklarowany przez tych dwóch autorów żarliwy chrystianizm nie powinien budzić wątpliwości. A jednak teolog może mieć w ich przypadku intuicję (co prawda, jeśli podąży w tym kontekście konsekwentnie za zgoła nieteologicznymi – przynajmniej na pierwszy rzut oka – wywodami Baudrillarda), że ich dzieła są bardziej wyrazem „kresu metafizyki” niż chrześcijańskiej wiary.

Mnie niestety zdaje się, że „hiperrzeczywistość”, w którą wielu z nas wprowadza dziś fantasy, często przypomina kosmosy, w które chcieli wprowadzać swoich uczniów i czytelników starożytni gnostyccy pisarze. Wyznawcy tamtej gnozy też otwarcie głosili, że w innych światach jest „pełniej” i „prawdziwiej”. Jednak przy okazji przyznawali, że świat, w którym żyjemy, stworzony został przez złego demiurga. W naszej zsekularyzowanej epoce takie twierdzenie dla wielu może się wydawać nazbyt podejrzane o zaprzeszłe mitologiczne konotacje. Co nie znaczy, że stary gnostycki „scenariusz inicjacyjny” w ich przypadku nie działa.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” wiosna 2015 (dostępnym także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.