Jesień 2020, nr 3

Zamów

Litery na piasku T – jak trauma

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Nie dziwi mnie trauma, być może to nawet bardzo dobry trop w badaniu Szekspira. Co innego budzi moje zdziwienie i zachwyt – dlaczego on pisał w cieniu Elżbiety i Richarda, pisał mimo wszystko i na przekór wszystkiemu, dlaczego nie rzucił pióra, nie zajął się bezpieczną sprzedażą wołowiny i podrobów, skoro według legendy jego ojciec czynił tak właśnie?! Ta wołowina podważa teorię twórczości jako genetycznej skłonności. A może, jeśli zaprogramowanie na twórczość okazuje się lipne, jej przymus – niezależnie od warunków – wyjaśni obietnica uporządkowanego istnienia w chaotycznym świecie znaków? Ciepło, ciepło, ale wciąż jeszcze nie gorąco.

A dlaczego nikt nie odważy się mówić po prostu o pysze? Talent się ma albo się go nie ma i przeczuwanie w sobie potężnych energii nie musi być związane tylko z niepewnością i wygnaniem. Nie, raczej – jak to nazywam – z pozytywną pychą żywota, dreszczem życia, przeglądaniem się w spojrzeniu innych niczym we wdzięcznym, gadającym lustrze: „Pan zawsze mówi to, co ja chcę powiedzieć”. To pycha rozpierająca się poczuciem możliwości twórczych – no tak, ale co to oznacza? Imponującą liczbę wyprodukowanych utworów? Śmiałość zmierzenia się z każdym tematem? Nie.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” wiosna 2015 (dostępnym także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.