Jesień 2020, nr 3

Zamów

Królestwa Bożego nie ma na mapie

Zarówno „chrześcijańska prawicowość”, jak i „chrześcijańska lewicowość” to tylko odmiany szerszej fascynacji politycznością per se. Najważniejsze w tej polityczności jest pojęcie społecznej zmiany – rodzaj kryptoteologicznego zaklęcia, dzięki zastosowaniu którego może zaistnieć idealna forma społeczeństwa. Słynna XI teza Marksa o Feuerbachu („Filozofowie rozmaicie tylko interpretowali świat; idzie jednak o to, aby go zmienić”) służyć może i dziś za mantrę wszystkim – niechrześcijańskim i chrześcijańskim – fascynatom prymatu polityczności nad każdą inną sferą życia. Zwolennicy „chrześcijańskiej lewicy” w imię tej zasady chcą budować Królestwo Boże na ziemi wraz z niewierzącymi lewicowcami. Z kolei „chrześcijanie prawicowi” również chcieliby dokonać zmiany – pragną powrotu do, ich zdaniem wiecznie zdrowej, christianitas, która od czasów Konstantyna Wielkiego aż po wiek XIX była najważniejszą wspólnotą i formacją polityczną Europy. Czy jednak chrześcijańskie zbawienie tożsame jest z pojęciem zmiany społecznej oraz takimi czy innymi realizacjami?

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku „Więź” wiosna 2015 (dostępnym także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.