Jesień 2020, nr 3

Zamów

Liturgia a kondycja Kościoła

Czy wystarczy sprawować Eucharystię w zgodzie z liturgicznymi przepisami Kościoła, by sakrament ujawnił całą swą moc i skuteczność? Na postawione w ten sposób pytanie trzeba by pewnie odpowiedzieć: i tak, i nie. Bez wątpienia w każdej, nawet najbardziej ubogo odprawianej Eucharystii dochodzi do przypomnienia, nowego uobecnienia wydarzenia paschalnego — męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Jednak można chyba założyć, że nie w każdej celebracji eucharystycznej wierni są w stanie uczestniczyć odpowiednio intensywnie i głęboko w wydarzeniu paschalnym. Przy czym wielkie znaczenie ma i o d p o w i e d n i o ś ć (tj. swoiste comme il faut liturgii — przestrzeganie instrukcji przewidzianych przez Kościół), i i n t e n s y w n o ś ć przeżywania Eucharystii, wynikająca z odpowiednio starannego i godnego jej sprawowania. Aby wytłumaczyć, co mam tu na myśli, posłużę się jeszcze jednym wspomnieniem z Belgii.
Brałem kiedyś udział we Mszy Świętej koncelebrowanej przez studentów- księży z wydziału teologicznego uniwersytetu lowańskiego. Celebransi pochodzili z różnych krajów i kontynentów (bardzo wielu z Indii; co ciekawe, Eucharystii tej nie sprawował akurat żaden Flamand). Msza była oczywiście „cicha”. Panowie skupieni wokół ołtarza ubrani byli w codzienne stroje. Na koszule i podkoszulki zarzucone niedbale były tylko stuły. Co więcej, ci, którzy byli spóźnieni, dołączali do koncelebry w trakcie liturgii — czasem dopiero tuż przed momentem przeistoczenia. Cała celebracja trwała około kwadransa. Niby wszystkie teksty liturgiczne i biblijne odmówione i odczytane były (choć szybko) w zgodzie z kościelnymi przepisami, ale miałem poczucie, że jest coś nieprzystojnego w takim sprawowaniu Eucharystii.
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ jesień 2014 (dostępnym także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.