Jesień 2020, nr 3

Zamów

Z drugiej strony Bugu Nie skończy się na Ukrainie

O niebezpieczeństwie ze strony Rosji ciągle mówili wschodni członkowie NATO i UE, tacy jak Estonia, Łotwa, Litwa i Polska. Zachodni Europejczycy nie mniej systematycznie to zagrożenie lekceważyli i nawet wyśmiewali się ze swoich tak strachliwych partnerów. Ba, co więcej — nawet kraje Europy Środkowej, które nie tak dawno same doznawały agresji ze strony ZSRR, takie jak Czechy, Słowacja czy Węgry, także zaczęły lekceważyć to zagrożenie. W istocie nastąpił w tej kwestii rozłam tak wewnątrz UE, jak i NATO. Na ile był on napędzany przez samą Rosję, to już inne pytanie. Interesy niemieckiego biznesu, straty powodowane rezygnacją z projektu Gazociągu Południowego czy Gazociągu Północnego blokowały przyjmowanie trzeźwych decyzji politycznych, a przywódcom UE nie pozwalały rozwinąć dalekowzrocznego politycznego planowania. Zaś w USA bujnym kwieciem – prawie jak w 1940 roku –   rozkwitł tradycyjny amerykański izolacjonizm. Wydawało się, że z różowego snu prezydenta Baracka Obamę może obudzić tylko nowy Pearl Harbor. Dlatego ani UE, ani NATO nie były przygotowane na brutalną agresję wobec Ukrainy. Tak samo zresztą  jak Ukraina, krańcowo wyczerpana   – wyżarta od środka przez reżim Janukowycza. Nastało pewne otrzeźwienie, jak pisze Wolter Russell Mead: „Chociaż Unia Europejska trwa w okresie posthistorycznym, te kraje byłego ZSRR, które nie wchodzą w skład UE, znajdują się w zupełnie innej epoce. W ciągu ostatnich kilku lat rozwiały się nadzieje na transformację terytorium dawnego Związku Sowieckiego w krainę posthistoryczną. Rosyjska okupacja Ukrainy jest ostatnim z serii kroków, jakie przemieniły Europę Wschodnią w strefę ostrego geopolitycznego konfliktu i uniemożliwiły stabilne, efektywne, demokratyczne relacje pomiędzy nimi”. W kwestii Rosji zgadza się z nim Adam Daniel Rotfeld: „Źródła radykalnej rosyjskiej polityki są wielorakie. Przywódcy Rosji nie pogodzili się z tym, że epoka imperiow minęła. Wszystkie mocarstwa – nie tylko Rosja – miały trudności z pogodzeniem się z nową rzeczywistością. Nie bez znaczenia były też zawiedzione nadzieje i złudzenia. Koncepcja Zachodu sprowadzała się do tego, by włączyć Rosję do współpracy i do systemu współzależności. Natomiast w Rosji dominowało przekonanie, że nowy postzimnowojenny ład w Europie będzie nową edycją koncertu mocarstw – według XIX-wiecznej recepty Metternicha z czasów kongresu wiedeńskiego.”
To jest   fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ jesień 2014 (dostępnym także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.