Jesień 2020, nr 3

Zamów

Z drugiej strony Bugu Rozrywanie braterstwa

Niewypowiedziana wojna rosyjsko-ukraińska trwa na dobre. Jednym z najważniejszych jej oręży po stronie rosyjskiej jest potężny atak propagandowy. Strona ukraińska – budująca mozolnie normalne, cywilizowane, europejskie, suwerenne państwo w miejsce kleptokratyczno-oligarchicznej republiki poradzieckiej – nie potrafi odpowiednio przeciwstawić się fali propagandy sterowanej z Moskwy.
Strona rosyjska potrafiła poruszyć bierną do tej pory „pustynię radziecką”, czyli rosyjskojęzyczną wschodnioukraińską prowincję. Samo pojęcie „rosyjskojęzyczności” jest, co prawda, w warunkach ukraińskich wysoce nieadekwatne i dlatego używam go tu zazwyczaj w cudzysłowie. Dla ogromnej bowiem liczby świadomych Ukraińców, dla całej rzeszy najautentyczniejszych ukraińskich patriotów i narodowych działaczy politycznych ich pierwszym językiem pozostaje język rosyjski. Podobnie w XIX-wiecznej Galicji pierwszym językiem grekokatolickiego duchowieństwa i narodowej ruskiej inteligencji był język polski. Ukraina wszak – zarówno pod względem językowym, jak i narodowej świadomości najszerszych mas – jest ciągle projektem in statu nascendi.
Do tej pory owa „pustynia radziecka” wyrażała swoje niezadowolenie ze znalezienia się w państwie ukraińskim na trzy sposoby. Pierwszym było głosowanie przeciw wszystkim działaniom Kijowa, mającym na celu modernizację państwa i rozpoczęcie integracji z Europą.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ lato 2014 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.