Jesień 2020, nr 3

Zamów

Gwarancje międzynarodowe: ułuda czy nadzieja?

Wraz z Jesienią Ludów roku 1989 w Europie powiało nadzieją. Nowy ład międzynarodowy wydawał się w zasięgu wzroku. Możliwość konfliktu światowego została znacząco zredukowana. Zwycięstwo cywilizacji Zachodu, a więc demokracji liberalnej, wydawało się tak oczywiste, że powiodło na manowce rozumu Francisa Fukuyamę. Jego kontrowersyjną tezę o końcu historii należy potraktować raczej jako euforyczny zapis obietnicy danej przez wyłaniający się nowy porządek światowy. Teza ta zakładała również długą epokę pokoju, w której wartości Zachodu miały się stać jedynym wzorcem godnym naśladowania.
Kenneth Waltz – twórca interesującej szkoły analizy stosunków międzynarodowych, zwanej realizmem strukturalnym – to jeden z pięciu „olbrzymów” kształtujących amerykańską refleksję nad polityką międzynarodową (pozostali to: Hans Morgenthau, Henry Kissinger, Zbigniew Brzeziński i Samuel Huntington). Waltz twierdzi, że wojen nie toczy się z powodu ludzkiej agresji czy złych rządów, ale w wyniku anarchicznej natury stosunków międzynarodowych. Każde państwo narodowe rozpycha się, aby realizować swoje własne interesy. Przy pomocy formuły „równowagi strachu” Waltz zakwestionował tezę, że istnienie dwóch mocarstw jądrowych przybliżało trzeci, i zapewne ostatni, konflikt światowy. Uznał, że wzajemne szachowanie się dwóch supermocarstw stworzyło jedną z najbardziej stabilnych form równowagi sił.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ lato 2014 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.