Jesień 2020, nr 3

Zamów

Kościół przezroczysty

I Karol Wojtyła, i Joseph Ratzinger, i Jorge Mario Bergoglio wychowywali się w takich miejscach i w takich czasach, w których katolicyzm był kulturową oczywistością. W Polsce, Bawarii i Argentynie w pierwszej połowie XX wieku wiara katolicka była elementem świata odziedziczonego w ramach tradycji rodzinnej, kulturowej i narodowej. Młody człowiek zasadniczo nie musiał społecznie legitymizować faktu swojej wiary czy wyboru powołania kapłańskiego. Katolickość wpisana była w tradycję, w kulturę, w obyczaje, niekiedy także w prawo.
    Dla mnie samego – choć młodszy jestem od bohaterów tego tekstu o jedno-dwa pokolenia, a wychowywałem się w Polsce rządzonej przez komunistów – katolicyzm także był kulturową oczywistością. Rozumienie wiary przystosowane było do takiego świata. Na lekcjach katechizmu uczono mnie, że wiara to przyjęcie za prawdziwe tego, co Pan Bóg objawił, a Kościół do wierzenia podaje. Świat się jednak zmienił. Zmieniło się też, dzięki II Soborowi Watykańskiemu, uzasadnienie wiary. W dzisiejszym Katechizmie Kościoła Katolickiego – przygotowanym za pontyfikatu Jana Pawła II pod kierunkiem kard. Josepha Ratzingera – na samym początku wykładu wiary czytamy: „Wiara jest odpowiedzią człowieka daną Bogu, który mu się objawia i udziela” (KKK 26). W miejsce definicji podkreślającej płaszczyznę intelektu i woli pojawił się – jako kluczowy – aspekt egzystencjalny. Najważniejsze staje się: Komu wierzę.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ wiosna 2014 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.