Kiermasz e-booków i książek

Jesień 2022, nr 3

Zamów

Etymologia inności

W Internecie pojawił się plakat autorstwa Andrzeja Wieteszki, który przygotował go – jak sam pisze – „w związku z narastającą fala ataków rasistowskich w Białymstoku”. Na białym tle jest tylko jedno słowo – „GOSCINNOŚĆ” napisane dwoma kolorami: GOŚC – kolorem czarnym, INNOŚĆ – fuksją. Ta gra słowami w słowie „gościnność” sugeruje ciekawe znaczenia: inny to gość, a wobec inności obowiązuje gościnność. Kim jest ten „inny”, który do nas przychodzi? Wróg to potencjalny czy przyjaciel? Gość czy nieprzyjaciel?

Jak podają słowniki etymologiczne, polskie słowo „gościniec” w znaczeniu ‘bita droga, szosa’ był obecny w polszczyźnie od XVI w. i pochodzi od starosłowiańskiego przymiotnika „gostin”, tzn. ‘należący do gościa („gost”), cudzoziemca’. Jednak już w XV w. gościniec funkcjonuje jako synonim karczmy, gospody, domu gościnnego, czyli miejsc często goszczących przybyszów. Z rosyjskiego język polski przejął na przełomie XVII i XVIII w. jeszcze jedno znaczenie ‘podarek z podróży’. Zdarza się i dzisiaj, że z uczty czy uroczystości, np. wesela gospodarze dają swoim gościom właśnie gościniec, czyli posiłek na drogę, do domu. Drogą – gościńcem przychodził więc gość.

Polski „gość” ma swoich odpowiedników w innych językach. Jest przecież niemiecki „Gast” i łaciński „hostis”. Pierwotnie słowo to – jeszcze w formach praindoeuropejskich – oznaczało ‘człowieka obcego, przybysza’, przy czym w jednych językach gościem nazywano ‘osobę pożądaną, oczekiwaną, która przybyła w odwiedziny’, a w innych – ‘wrogą, niepożądaną, nieprzyjaciela’. Polszczyzna z innymi językami słowiańskimi należy do tej pierwszej grupy. Gościńcem przychodzi do nas gość – ktoś oczekiwany. Znaczenie łacińskiego „hostis” poszło w tym drugim kierunku: ‘obcy, nieprzyjaciel, przeciwnik’. Dla mieszkańca starożytnego Rzymu obcy, czyli ten, który mieszkał poza limes – poza granicą imperium był potencjalnym wrogiem. Warto też zauważyć, że łacina zna słowo brzmiące bardzo podobnie – „hospes”, które znaczy tyle, co ‘gość, gospodarz, przyjaciel’, od którego pochodzi „hospitalitas” czyli ‘gościnność’, a od tej niedaleko już do naszych hosteli, hoteli, hospicjów i szpitali, będącymi miejscami różnorakiej formy gościnności.

Niemieckie słowniki etymologiczne słowo „Gast” tłumaczą często przez przymiotnik „fremd”, tzn. ‘obcy, cudzy, dziwny’. Z kolei francuskie słowo „étranger” używane na określenie obcokrajowca ma ten sam źródłosłów co „étrange”, a pochodzi z łacińskiego „extraneus”, tzn. ‘zewnętrzny, obcy, zagraniczny’. Sam przedrostek „extra-” wskazuje na coś co jest ‘poza’ czy ‘na zewnątrz’. Oczywiście stąd wywodzić się będą angielskie słowa „strange” – ‘dziwny, niezwykły, obcy’ oraz „stranger” – ‘obcy, nieznajomy, przybysz’. Tutaj też sytuuje się triada słów włoskich: „strano” – ‘dziwny, osobliwy’, „estraneo” – ‘obcy’ oraz „straniero” – ‘cudzoziemski’.

Jak widać, o ile łacina wskazywała na cechę potencjalnej wrogości obcego, o tyle francuski, włoski czy angielski kojarzą go z dziwnością, innością, niezwykłością, z czymś nietypowym, osobliwym. Zresztą podobnie było w grece, gdzie „ksenós” (stąd ksenofobia) używane na oznaczenie ‘obcego, dziwnego, niezywczajnego’ ma w sobie cząstkę „kse”, która według niektórych wykazuje pokrewieństwo z łacińskim „ex-”. Doczytałem także, że z kolei w j. arabskim „obcy” (al ajnabi / al aja’nib) – inaczej niż w językach pokrewnych łacinie – nie oznacza „tego spoza nas”, ale „tego obok nas”, co wskazywałoby na bardziej przyjacielski stosunek do obcych niż się wydaje (niech mnie poprawi jaki specjalista, jeśli jest inaczej).

Kiermasz e-booków i książek

Na koniec powróćmy jeszcze do naszego gościńca. Wspomniałem wyżej, że w językach słowiańskich gość łączy się z drogą. Wskazuje to na pozytywne konotacje drogi, po której przychodzi potencjalny przyjaciel, ktoś pożądany i oczekiwany. Droga przecież nie kojarzy się jedynie z przyjściem, ale i odejściem. Tak będzie choćby w przypadku włoskiego zwrotu „andare via”, czyli ‘odchodzić’. Także niemieckie słowo „der Weg”, użyte na oznaczenie drogi, wskazuje na odchodzenie. Przecież jest czasownik „weggehen”, czyli ‘odchodzić’, a i samo „weg!” znaczy tyle co ‘precz!’. Chciałoby się powiedzieć, że po niemieckiej drodze głównie się odchodzi…

Jaka z tego konkluzja? Wizja świata odciska się w języku. L. Wittgenstein powiedział to mądrzej: „Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata”. Nie było moim celem – choć trudno zignorować sam fakt – zwrócenie uwagi na te języki i nacje, które kojarzą obcego z innym czy z wrogiem. Nie dotyczy to tylko Niemców, ale także – jak widać – w jakimś sensie Włochów, Francuzów czy Hiszpanów. Obcość jest tam nacechowana innością, dziwnością, nietypowością. Zaskakująca może być ta bliskość wobec gościa ujawniająca się w języku arabskim, ale chyba tylko pozornie zaskakująca. Przecież wiele słyszeliśmy o semickiej gościnności, o której tak dużo w Biblii. Dzisiaj patrzymy na tę kulturę przez pryzmat wojny, terroryzmu, przemocy powiązanej z religią. A może język ujawnia prawdziwszą naturę tych ludzi, bardziej gościnną niż nam się wydaje?

Pisałem to z myślą o nas – Polakach. O naszej słowiańskiej naturze, która gościa nie utożsamia z wrogiem, na drogę patrzy jak na gościniec, po którym nadchodzi przyjaciel, a któremu z kolei – gdy będzie odchodził – trzeba będzie dać gościniec na drogę.

Podziel się

Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.