Jesień 2020, nr 3

Zamów

Eks post Skutki księżycowego kłamstwa

20 lipca 1969 roku wieczorem na Księżycu wylądowała dwuosobowa załoga: Neil Armstrong i Edwin Aldrin. Kilkanaście godzin później – u nas była czwarta nad ranem – pierwszy z nich wyszedł z pojazdu i wygłosił słynne zdanie „To jest mały krok człowieka, ale skok dla ludzkości”. Po kwadransie dołączył do niego Aldrin. Astronauci zebrali ponad dwadzieścia kilogramów próbek geologicznych, umieścili na powierzchni satelity kilka urządzeń naukowych oraz flagę amerykańską, zrobili tysiące zdjęć i nakręcili kilka godzin materiału filmowego, po czym, po blisko dwudziestu dwóch godzinach, wyruszyli w drogę powrotną.
    Prawdopodobnie od razu zaczęły krążyć po Stanach Zjednoczonych plotki, że ich wyprawa to mistyfikacja. Przez następnych kilka lat pogłoska zrobiła się tak popularna, że w 1978 roku nakręcono film fabularny Koziorożec 1, wykorzystujący jej motywy: oto grupa astronautów, która ma polecieć na Marsa, zostaje w ostatniej chwili wyprowadzona z rakiety i przewieziona do tajnego studia filmowego, gdzie, zaszantażowani, godzą się na zainscenizowanie pobytu na Czerwonej Planecie. Czy to dla oszczędności, czy to dla podkreślenia źródeł inspiracji, moduł, lądujący rzekomo na Marsie, wygląda w tym filmie jak kopia pojazdu LM z misji „Apollo”.
Dla kogoś, kto nie jest specjalistą od lotów kosmicznych, argumenty dowodzące, że ludzie nie wylądowali wcale na Księżycu, robią niemałe wrażenie. Zwraca się uwagę, że podczas pierwszej konferencji prasowej po powrocie, Armstrong i Aldrin twierdzili, że nie widzieli na księżycowym niebie gwiazd – nie widać ich także na zrobionych tam fotografiach – choć wiadomo, że wobec braku atmosfery na Księżycu gwiazdy muszą być widoczne. Zdjęcia są podejrzanie dobrej jakości; nie ma w nich serii, która układałaby się w pełną, trzystusześćdziesięciostopniową panoramę okolicy, gdzie wylądowano. Na filmie widać, że flaga łopocze na wietrze; cienie układają się w rozmaite strony, co sugeruje rozmaite źródła światła. Kombinezony podróżników były zapinane na zamki błyskawiczne, a to groziło dekompresją i błyskawiczną śmiercią astronauty. I tak dalej.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ zima 2013 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.