Wiosna 2021, nr 1

Zamów

Czy sztuka współczesna może być zbawiona?

Jerzy Sosnowski
Zaryzykuję tezę, że relacje między sztuką współczesną a religią są napięte. Stronie religijnej, w naszym kraju przeważnie katolickiej, zarzuca się tęsknotę za cenzurą, a stronie artystycznej upodobanie do bluźnierstwa i profanacji, a także brak odwagi cywilnej, bo to, co się robi z symboliką katolicką, przekracza chyba dezynwolturę, z którą artyści skłonni by byli potraktować symbolikę islamską czy judaistyczną. Zacznijmy może od przedstawienia racji obu stron. Czy katolik czuje się nieswojo na wystawie sztuki współczesnej? Czy artysta odbiera Kościół jako przestrzeń opresji?

ks. Andrzej Draguła
Domyślam się, że tzw. przeciętny wierny może się poczuć bardzo nie à propos w centrum sztuki współczesnej, gdzie widzi różnego rodzaju artefakty zawierające odniesienia religijne. Pewne elementy, znaki, słowa, symbole, które są dla niego święte, które on traktuje z czcią i które się okadza w kościele, a więc przynależą do określonej, nietykalnej sfery, nagle ktoś wykorzystuje w kontekstach zupełnie obcych temu pierwotnemu środowisku. I to zapewne będzie wywoływało dystans, a może i odruch niezgody, czasami aż takiej, że dochodzi do zniszczenia tych dzieł. Czy to jest niezrozumiały mechanizm?

Ewa Gorządek
Chciałabym, żebyśmy rozmawiając na temat sztuki, artystów i ludzi wierzących, spróbowali wyobrazić sobie, że artysta też może być wierzący. To nie jest stawianie się po dwóch stronach barykady. Sztuka jest czymś wspólnym, możemy wszyscy korzystać ze sztuki i próbować być artystami, nikt tego nie zabrania. Wiara też jest dla wszystkich. To ważne, żeby tego nie rozgraniczać.
Sądzę też, że osoba wierząca nie powinna się w swoim oburzeniu posuwać aż do zniszczenia dzieła sztuki. Wolałabym tego nie przypisywać głębokości uczuć religijnych, tylko pewnym brakom w edukacji.
[…] Wracając jednak do stwierdzenia, że Ekstaza św. Teresy jest ok, ale Markiewicz już nie, warto postawić pytanie o język artystyczny, sposób przedstawiania czy może właśnie krytykę. Dlaczego możemy zaakceptować Berniniego i jego sposób pokazywania ekstazy św. Teresy, a nie akceptujemy Markiewicza, który idzie w tym samym kierunku, tylko używa współczesnego języka? Nie zapominajmy o tym, że sztuka się rozwija. To może złe słowo, bo rodzi kolejne pytanie, czy w sztuce następuje postęp, ale niemniej możemy uznać, że jej język artystyczny się rozwija. W CSW na przeglądzie pt. „Niebezpieczne związki” mieliśmy pracę Ady Karczmarczyk. To jest przypadek artystki, która z pozycji osoby bardzo mocno wierzącej postanowiła spróbować za pomocą współczesnego języka ludzi młodych, którzy oglądają teledyski, grają w gry komputerowe, nawykowo korzystają z internetu, zwizualizować ceremonie i rytuały, które odbywają się w kościele. Od razu pojawiły się głosy, że tak nie można traktować mszy, ale intencją Ady Karczmarczyk było wprowadzenie w tę przestrzeń nowych elementów artystycznych, ożywienie jej.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Iwo Zmyślony
Myślę, że konstruktywny dialog sztuki współczesnej z wiarą jest możliwy. […] Jego przykładem była znakomita moim zdaniem wystawa w Muzeum Sztuki Nowoczesnej pt. Nowa Sztuka Narodowa, którą w ubiegłym roku przygotowali Sebastian Cichocki i Łukasz Ronduda. Tam zaprezentowano wykorzystywanie motywów katolickich przez artystów identyfikujących się z Kościołem i poszukujących w języku awangardy sposobu prezentacji swych wartości. Kuratorzy wspomniani przeze mnie doprowadzili do spotkania środowisk tak skrajnych jak „Gazeta Polska” i „Fronda” z jednej strony, a „Krytyka Polityczna” z drugiej.

Sebastian Duda
Faktycznie są katolicy, którzy czują się nieswojo w galeriach i jest to pewnie związane z poziomem wiedzy i wrażliwości. W obrębie polskiego katolicyzmu często to, co dzieje się w sztuce współczesnej, jest niezrozumiałe, nieznane i przez to trudne do przyjęcia. Wrażliwość estetyczna wielu katolików zamroziła się na poziomie XIX-wiecznych oleodruków, więc wyobraźmy sobie, co się dzieje, gdy przychodzi taka osoba do galerii i widzi np. krucyfiks w urynie.

To jest fragment dyskusji. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ zima 2013 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.