Jesień 2020, nr 3

Zamów

Kiedy nicość zamienia się w esencję

JaninaKoźbiel
Buntownicy, jak Pan, nie zawsze trafnie rozpoznają rzeczywistość.

Andrzej Stasiuk
Nigdy się przeciw niczemu nie buntowałem, najwyżej nie wychodziłem z domu. To nie był bunt, to była chęć robienia ciekawych rzeczy, a nie oddawania swojego czasu jakimś korporacjom; to zawsze była obrona tożsamości. Jak człowiek uwielbiał czytać książki, to je czytał zamiast chodzić do szkoły. Bunt to jakaś klisza.

JaninaKoźbiel
Z samotnością nie czuje się Pan ułomny?

Andrzej Stasiuk
Lubię być sam. Kocham, uwielbiam świat. Chcę coś obejrzeć, to sobie jadę do jakiegoś miejsca. Kiedy tutaj się osiedliliśmy, była tu łąka, zasadziłem mnóstwo drzew, żeby mnie otoczyły, żebym nie był wystawiany ani na wiatr, ani na ludzkie spojrzenia. Ja potrzebuję własnej przestrzeni, w której ludzie się zjawiają na moich warunkach. Stworzyłem sobie rzeczywistość i żyję. I głównie monologuję, to prawda.

JaninaKoźbiel
Mnie się zdaje, że Pan ma adresata swoich słów, ale on jest albo w Panu ukryty, albo gdzieś poza światem. Pan przecież mówi cały czas do kogoś.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Andrzej Stasiuk
Do Pana Boga.

JaninaKoźbiel
Ale Pan się śmieje teraz…

To jest fragment rozmowy. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ zima 2013 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.