Jesień 2020, nr 3

Zamów

Chciałbym dawać ludziom nadzieję

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Piotr Czarnecki
Dla mas był Pan tajemniczym ekspertem; przypomnę, że ten termin miewał pejoratywny wydźwięk. Zjawił się Pan w Stoczni podczas strajku i odtąd, choć Pańska rola nie była całkiem zrozumiała, Pań¬skie nazwisko łączyło się ze wszystkimi ważniejszymi wydarzeniami, a Pańska postać – z postacią Wałęsy. Jest tego bogata ikonografia. Ta ikonografia, a także ludzka skłonność do prostego nazywania rzeczy, sprawiły, że dla Zachodu – zgodnie z obrazem stworzonym przez dziennikarzy – był Pan postacią pierwszoplanową, właśnie obok Wałęsy. Był Pan symbolem sojuszu intelektualistów z robotnikami. Sam Sierpień był takim symbolem, a Pan u boku Wałęsy jego personifikacją.
Dla władz oraz dla wtajemniczonych w struktury i mechanizmy Związ¬ku był Pan „szarą eminencją”. Sądzę, że nie było istotnego wydarze¬nia w życiu Związku, w którym by Pan nie uczestniczył, nie było ważących decyzji podjętych bez Pańskiego udziału.

Tadeusz Mazowiecki
Pojęcie eksperta rzeczywiście zostało zmistyfikowane. Nie bez współudziału samych ekspertów. Powstało wyobraże¬nie, że są to ludzie, którzy wszystko mogą, a za nic nie odpowiada¬ją. Na początku było inaczej. Kiedy przybyłem do Stoczni i kiedy stworzyliśmy Komisję Ekspertów, panowała pełna zgodność co do inten¬cji, celów działania i naszej roli. To było ważne, istotne doświad¬czenie mojego życia. Uważaliśmy, że pełnimy służebną rolę. Oczywiście poczuwaliśmy się do współodpowiedzialności, ale nigdy nie aspirowa¬liśmy do przesądzania, decydowania. Przedstawialiśmy możliwe rozwią¬zania, rozważaliśmy różne punkty widzenia, ale decyzje należały do MKS.
Później natomiast, kiedy powstały inne grupy ekspertów, które za¬częły wyrażać różne tendencje panujące w Związku, przedstawianie wa¬riantowych koncepcji zmieniło się w popieranie własnej, w walkę o jej realizację. Skończyło się to, co tak ceniłem sobie w dniach straj¬kowych – to poczucie absolutnego wzajemnego zaufania, nie w tym sen¬sie, by wszystkie nasze sugestie były przyjmowane, lecz w tym, że nikt nie wątpił co do ich bezstronności. Zaczął się czas, w którym odgrywały rolę nie tylko racje, ale i wpływy. Skutkiem tej zmiany było między innymi właśnie owo zmistyfikowanie naszej roli, a z cza¬sem staliśmy się chłopcem do bicia dla działaczy, zrzucających na nas odpowiedzialność za nietrafne czy niepopularne decyzje.
Istotny dla tego, o czym Pan mówi w pytaniu, był niewątpliwie mój bliski pełen zrozumienia kontakt z Wałęsą.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ zima 2013 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.