Wiosna 2021, nr 1

Zamów

Nota bene Pieszczota miłosierdzia

W wieku XXI zrozumieliśmy, że bycie papieżem jest przedsięwzięciem naprawdę niemożliwym do wykonania. Od papieża oczekuje się, że będzie: „prezesem zarządu” ogólnoświatowej organizacji religijnej, ważną osobistością w świecie polityki, geniuszem intelektualnym i gwiazdą mediów, nie mówiąc już o tym, że powinien być żyjącym świętym. Każde z tych zadań to praca na całe życie; połączone w jedno stają się receptą na wieczną frustrację.
A jednak w pierwszych miesiącach od wyboru na Stolicę Piotrową papież Franciszek w każdej z wymienionych dziedzin zbiera opinie lepsze niż ktokolwiek mógłby się spodziewać 13 marca 2013 r., biorąc pod uwagę zarówno ogrom zadania, jak i dotychczasowe doświadczenie 76-letniego kardynała Jorge Mario Bergoglio z Buenos Aires.
Gdy wychodził na balkon nad placem św. Piotra, stał się natychmiast papieżem „pierwszych razów”: pierwszym papieżem z krajów rozwijających się, pierwszym nie-Europejczykiem od ponad 1300 lat, pierwszym z Ameryki Łacińskiej, pierwszym papieżem-jezuitą i – oczywiście – pierwszym, który przyjął imię Franciszek. Nowy papież oczarował tego wieczoru świat, prosząc pokornie, by zebrani na placu pobłogosławili go, zanim on pobłogosławi ich, i mówiąc o sobie jako o „biskupie Rzymu”, nie zaś używając innych, bardziej wzniosłych tytułów.
Począwszy od tego pamiętnego debiutu Franciszek wciąż na nowo pokazuje, że potrafi zaskakiwać. Beztrosko miesza się z tłumem, ku radości mas i przerażeniu ochrony. Wypowiada się czasem ze zdumiewającą i niepokojącą szczerością, jak sławne pytanie „Kim jestem, by ich osądzać?” w odniesieniu do gejów. Telefonuje niespodziewanie do różnych osób, łącznie ze zwykłymi ludźmi, którzy napisali do niego, by opowiedzieć o przeżywanych trudnych doświadczeniach i śmiało angażuje się w aktualne problemy, jak w przypadku zdecydowanego opowiedzenia się przeciwko zbrojnej interwencji w Syrii.
Gdy mijało dokładnie pół roku od jego wyboru, Franciszek znalazł się na pierwszych stronach gazet dwukrotnie. Najpierw odwiedził ośrodek Jezuickiej Służby Uchodźcom, gdzie zaproponował, by puste klasztory zostały przeznaczone na potrzeby imigrantów i uchodźców. A następnego dnia włoski dziennik La Repubblica wzbudził sensację, zamieszczając na pierwszej stronie list papieża skierowany do znanego lewicowego dziennikarza, ateisty, zapewniający go, że Boże miłosierdzie obejmuje również niewierzących.
Po upływie ponad pół roku od rozpoczęcia epoki Franciszka można pokusić się o podsumowanie tego, co do tej pory ujrzeliśmy w każdej z pięciu wymienionych wyżej dziedzin.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ zima 2013 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.