Jesień 2020, nr 3

Zamów

Nasz szef naszym premierem

W czwartek 17 sierpnia 1989 r. po dyżurze w „Więzi” poszedłem na ul. Czackiego do redakcji „Tygodnika Solidarność”. Rozmawiałem z Ludką Wujec, Zytą Oryszyn i Andrzejem Kaczyńskim. Od nich dowiedziałem się, że wypłynęła kandydatura Mazowieckiego na premiera. Mówiło o tym radio BBC.
W czasie naszej rozmowy Mazowiecki przyszedł do redakcji i wszedł do swego gabinetu, prosząc, by nie łączyć telefonów i nikogo nie wpuszczać. Spytałem Wojtka Arkuszewskiego, co o tym sądzi. „Pewnie się zgodzi” – odpowiedział.
Nazajutrz w piątek ukazała się „Gazeta Wyborcza” z portretem Mazowieckiego i tytułem Nasz premier na pierwszej stronie. Poniżej artykuł Koalicji dzień pierwszy i zdjęcie Wałęsy z Malinowskim i Jóźwiakiem. Oficjalnie podano, że rozważane są kandydatury Mazowieckiego, Geremka i Kuronia. Jak pisze Ernest Skalski: „Najbardziej prawdopodobnym kandydatem jest Tadeusz Mazowiecki, polityk opozycyjny z ponad trzydziestoletnim doświadczeniem”. Ernest zbiera też sens zdarzeń z ostatnich dni:

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

W pierwszej wersji Lech Wałęsa wyrażał gotowość sformowania przez „Solidarność” całego rządu, co odpowiadałoby najbardziej podziałowi głosów w wyborach. W drugiej – chciał formować rząd z ZSL i SD, bez PZPR. Obecnie godzimy się w końcu na wielką koalicję, nie ustępując jednakże w kwestii zasadniczej i przełomowej. Kierowniczą siłą w rządzie nie będzie już PZPR, tę rolę przejmuje od dziś „Solidarność”! To, co przez wiele dni wydawało się niezrozumiałym meandrem politycznym Wałęsy, okazało się doskonale przeprowadzonym manewrem politycznym.

Informacje z tego dnia mówiły o spotkaniach Mazowieckiego z Jaruzelskim, Malinowskim, Jóźwiakiem i Glempem, a więc było to potwierdzenie faktu. Wreszcie przyszła zapowiedź, że oficjalna nominacja nastąpi w sobotę po południu. I ta nominacja przyszła. Był też wywiad w dzienniku telewizyjnym.
W poniedziałek rano pojechałem do „Tygodnika Solidarność”. Tam nic szczególnego. Poprawiłem artykuł złożony do druku i rozmawiałem z ludźmi. Po godzinie ktoś powiedział, że Mazowiecki poszedł do „Więzi”. Wybiegłem z redakcji i popędziłem. Pod drzwiami na Kopernika stało kilku dziennikarzy. Na schodach zobaczyłem schodzącego Mazowieckiego, Ambroziaka i kilka innych osób. Zatrzymał się, wyciągnął rękę, ścisnąłem ją mocno. „Tak bardzo się cieszę – powiedziałem – życzę wszystkiego najlepszego. Będziemy się modlić za pana”. „Dziękuję” – odpowiedział uśmiechnięty i serdeczny. „Ale może chciałby pan pomóc?”.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ zima 2013 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.