Jesień 2021, nr 3

Zamów

Wierny w rzeczach małych

Pisząc o Tadeuszu Mazowieckim, muszę najpierw krótko wspomnieć o czasach, w których trafiłem do „Więzi”. To były lata 70. W Polsce panował wprawdzie komunizm, była ona jednak w obozie państw socjalistycznym tym – jak zwykliśmy wtedy mówić – barakiem, w którym było najwięcej wolności. U nas wydawano nieporównanie więcej literatury religijnej czy w ogóle światowej literatury, niż w państwach nazywanych krajami demokracji ludowej – właściwszym określeniem będzie tu popularna wówczas nazwa: demoludy. Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale w tamtych czasach radzieccy celnicy nie pozwolili zabrać ze sobą z Polski nawet popularnego, kolorowego pisma, jakim była „Kobieta i Życie” – tamtejsza władza uważała, że zawiera ono zbyt wiele treści niebezpiecznych dla socjalistycznego radzieckiego człowieka.
U nas ukazywały się pisma w rodzaju „Więzi”, „Znaku” czy „Tygodnika Powszechnego”, w których sprawy kultury, wiary i Kościoła były stale obecne. To wszystko sprawiało, że w latach sześćdziesiątych zapanowała w krajach obozu socjalistycznego wręcz moda na uczenie się języka polskiego. Uczono się go w ZSRR, Czechosłowacji, NRD, na Węgrzech… Spotkałem wiele z tych osób, byli to najczęściej dysydenci.

To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ zima 2013 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.