Jesień 2020, nr 3

Zamów

Nowa sztuka narodu?

W 2012 r. w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej miała miejsce wystawa „Nowa Sztuka Narodowa”. Było to jedno z najciekawszych przedsięwzięć wystawienniczych ostatnich lat. Wystawa stawiała bowiem pytanie — dzisiaj zazwyczaj niepodejmowane w mainstreamowych instytucjach zajmujących się sztuką współczesną — o sztukę narodowej wspólnoty.
Na wystawie znalazły się bardzo różne prace. Pokazano mural wykonany przez związaną z fanami klubu piłkarskiego Legia Warszawa grupę Warsaw FanaticS i okładki pisma „Fronda” autorstwa Jana Zielińskiego. Były projekty nadesłane na konkurs na pomnik ofiar katastrofy 10 kwietnia 2010 r. oraz kopie dłoni słynnego świebodzińskiego Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata wykonane przez Mirosława Pateckiego. Obraz Smoleńsk Zbigniewa M. Dowgiałły zawisł nieopodal miejsca projekcji filmu Ewy Stankiewicz Krzyż.
Ekspozycja wzbudziła duże kontrowersje. Znamienny był opublikowany na łamach „Rzeczpospolitej” tekst redaktora naczelnego kwartalnika „44/Czterdzieści i Cztery” Marka Horodniczego, w którym odmawiał większości pokazanych prac miana sztuki, a twórców wystawy oskarżał o manipulację. Tymczasem „Fronda” na swej stronie ogłosiła:
okazało się, że oskarżana nieustannie o brak zdolności artystycznych konserwatywna czy narodowa część naszej opinii publicznej świetnie sobie radzi. I prezentuje dzieła w niczym nieustępujące uznanym artystom. Religia, naród, normalność — to wartości równie (a nawet bardziej) płodne artystycznie, jak kosmopolityzm, tolerancjonizm czy postmoderna.
Twórcy wystawy sięgnęli po prace łączone z nurtem prawicowym, konserwatywnym czy tradycjonalistycznym. Szukając tam tego, co wspólnotowe, czasami wprost deklarujące się jako patriotyczne lub narodowe. „W ostatnim czasie mocno zmarginalizowaliśmy kategorię sztuki narodowej. Na polu sztuki współczesnej ta kategoria praktycznie przestała istnieć” — mówili kuratorzy wystawy, Sebastian Cichocki i Łukasz Ronduda, w rozmowie z Lidią Pańków pod znamiennym tytułem Nigdy nie byliśmy nowocześni. Z kolei w wywiadzie przeprowadzonym przez Bognę Świątkowską dla Fundacji Nowej Kultury Bęc Zmiana Ronduda wyznawał, że przygotowania do wystawy to były „antropologiczne wyprawy na teren obcych ludów”.
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ jesień 2013 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.