Jesień 2020, nr 3

Zamów

Wróg Słobodzianek

Dopytuję Słobodzianka o rewolucję w teatrze, która podobno szaleje na polskich scenach, o teatr zaangażowany społecznie. W odpowiedzi autora Naszej klasy wyczuwalny jest dystans — delikatnie mówiąc — do tego zjawiska: — Teatr zaangażowany, niektórzy mówią „rewolucyjny” (jak rozumiem, w sensie chińskiej „rewolucji kulturalnej”), to jest teatr z tezą. I te spektakle są akceptowane, bo w Polsce dominuje obecnie lewicowa teatrologia, czyli teatrologia stosowana, która głosi, że nie to jest spektaklem, co jest zrobione i grane, ale spektaklem jest wszystko, bo nie ma już pojęcia teatr, tylko jest pojęcie performance. Wszystko jest performance’em. Problem jest tylko jeden — nie przychodzi na to publiczność. Więc co dalej?
Berlin ma dziewięć teatrów, Wiedeń trzy. Oczywiście teatry prywatne można sobie robić, ile się chce. Natomiast osiemnaście miejskich teatrów dotowanych w Warszawie? Skąd wziąć na to publiczność? Nie ma takiej publiczności w tym mieście. Gdyby w stolicy Polski było pięć, siedem teatrów publicznych, to rzeczywiście widzowie mieliby jakąś ścisłą ofertę. W Niemczech, jeśli dochód z biletów nie pokrywa 30% budżetu, wylatuje dyrektor. To jest kryterium. Oczywiście wszystkie teatry niemieckie, które eksperymentują, rozwijają się też znakomicie, ale jednocześnie grają cały czas repertuar dla swojego widza. Nie ma tam takiej sytuacji, że gra się kilka czy kilkanaście razy w miesiącu. Berlińskie teatry eksperymentalne grają 30 razy w miesiącu, a oprócz tego jeżdżą na festiwale i odnoszą sukcesy.
Nie jestem przeciwko rewolucji w teatrze, tylko co to znaczy rewolucja w teatrze? Jak mawiał Dejmek: pic na wodę i fotomontaż. Niezmiennym tematem większości prac dzisiejszych „rewolucjonistów” jest wspólnotowość. Co to jest ta wspólnota? Jak wiadomo, po łacinie to communio. O co więc chodzi? O komunizm?Neokomunizm? Socjalizm? Narodowy socjalizm? Bardzo bym chciał, aby na jakimś w miarę niezależnym festiwalu skonfrontował się mój Młody Stalin i Bitwa warszawska Demirskiego. Bardzo bym był tego ciekaw.
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ jesień 2013 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.