Jesień 2020, nr 3

Zamów

Dzieci Abrahama Islamizacja czy chrystianizacja?

Kontakty chrześcijańsko-muzułmańskie w Afryce — jak i w innych regionach świata — nie układają się z natury według jednego i tego samego wzorca. Kształtują je poszczególni ludzie, ich pragnienia, interesy, uprzedzenia, intelektualne lenistwo skłaniające do prostego przenoszenia starych, znanych (choć nieadekwatnych wzorców do nowej sytuacji, zamiast podjęcia wysiłku zmierzającego do poznania i zrozumienia nowych wyzwań. W sumie jest to cały szereg czynników, często trudnych do ogarnięcia w całości. Kontakty chrześcijańsko-muzułmańskie nie są ani wyłącznie konfliktowe, ani tylko przyjazne i pokojowe. Układają się tak, jak wykreują je ludzie w nie zaangażowani. Jeśli będą szukali przede wszystkim konfliktu, to go znajdą lub wytworzą. Jeśli będą szukali płaszczyzn współpracy, to okaże się, że pomimo dzielących ich różnic znajdą możliwość koegzystencji i współpracy. Co nie oznacza, że dokona się to zawsze bezkonfliktowo. Konflikt jest wpisany w ludzką naturę i doświadczenie. Ale ludzie rozwinęli też umiejętności pokonywania konfliktów.
John Alembilah Azumah, ghański badacz kontaktów chrześcijańsko-muzułmańskich, uważa, że największym problemem chrześcijan jest nie tyle sam islam, co ich brak wiedzy o islamie. Podobne stwierdzenie można by z powodzeniem odnieść do muzułmanów. Mamy bowiem często do czynienia ze zjawiskiem, które można określić jako „paralelne światy”.
Sam fakt akceptacji różnorodności i lepsze umiejętności w radzeniu sobie z różnorodnością w codzienności nie sprawiają automatycznie, że członkowie różnych wspólnot wyznaniowych znają nawzajem swoje religie. Wielokrotnie spotykałem sytuacje, w których wyznawcy różnych religii sąsiadują ze sobą, ale o sprawach religijnych wierzeń i praktyk drugiego albo nie rozmawiają z sąsiadami wprost, albo bardzo rzadko. A to, co wiedzą, pochodzi z plotek, wyobrażeń (często fałszywych), strzępów informacji usłyszanych gdzieś w mediach. Niekiedy można nawet odnieść wrażenie, że utrzymywanie takiej sytuacji równoległych światów jest jakby celowo podtrzymywane przez religijnych zwierzchników — albo z obawy, że druga religia okaże się atrakcyjniejsza i nastąpi masowa zmiana afiliacji, albo po prostu z obojętności. Ghańscy biskupi katoliccy z diecezji na południu kraju uznali, że kwestie kontaktów z muzułmanami to sprawy owszem ważne, ale dla diecezji z północy. Jest faktem, że w Ghanie regiony północne uchodzą historycznie za bardziej zislamizowane. Jednak dane ze spisów ludności od połowy XX wieku ukazują jasno, iż większość z 16-proc. muzułmańskiej mniejszości mieszka w miastach południa!
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ jesień 2013 (dostępny także jako e-book). 

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.