Jesień 2020, nr 3

Zamów

Kościelne sny o potędze

Dwa prawdziwe wizerunki Chrystusa, wyrażające dwa wymiary Jego misterium — wywyższony i uniżony. Pierwszy ma bardziej metahistoryczny charakter. Dzięki zmartwychwstaniu wiemy, że On już jest wywyższonym ponad wszystkie stworzenia Panem dziejów. Jednak wypełnienie, pełna (co do zbawczych skutków) realizacja tego panowania nie dokona się inaczej, jak tylko poprzez ponowne przyjście Chrystusa w chwale. Dlatego można też odczytywać wizerunek Pantokratora eschatologicznie: jako zapowiedź nadejścia sądu i Sędziego.
Wizerunek drugi natomiast — ukrzyżowanego — przypomina o konkretnej, historycznej formie, w jakiej dokonało się przyjście na świat Bożego Syna: „On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie […], uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej” (Flp 2,6—8). I paradoksalnie właśnie to historyczne uniżenie Syna stało się powodem Jego metahistorycznego wywyż-szenia:(„Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył” — kontynuuje Paweł; Flp 2,9). Chrystus jest Pantokratorem, bo wcześniej uniżył się do postaci sługi.
Dlaczego o tym piszę w tekście dotyczącym Kościoła? Bo jakby nie podchodzić do pytania o tożsamość i konkretny kształt życia wspólnoty uczniów, punktem odniesienia zawsze będzie Chrystus. Jeśli Kościół jest Jego ciałem, skutecznym znakiem Jego zbawienia w świecie, to pytanie o Kościół zawsze zwróci nas ostatecznie do pytań o Chrystusa i przez Niego przyniesione zbawienie. Rozłożenie akcentów w chrystologii — a przecież „stylów” chrystologicznych było w dziejach i nadal jest niemało — będzie się z konieczności przekładać na akcenty w eklezjologii, a czasem wręcz determinować kształt eklezjologicznych modeli. Nietrudno to dostrzec — wystarczy chociażby pójść drogą wspomnianych wizerunków Chrystusa. I zradykalizować pytanie, na przykład do takiej postaci: Kościół jest w świecie bardziej odbiciem Pantokratora czy Sługi?
Nie chodzi mi tu bynajmniej o skrajne eskalowanie napięcia pomiędzy tymi wizerunkami, by przedstawić je jako konkurencyjne lub alternatywne. Idzie raczej o akcent. Czy Kościół jest w świecie bardziej, by panować, realizując metahistoryczne królowanie Chrystusa, czy też bardziej, by służyć („nie korzystając ze sposobności, aby…”), przedłużając w ten sposób Jego historyczną misję?
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ jesień 2013 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.