Jesień 2020, nr 3

Zamów

Kiedy Wszechmocny staje się bezsilny

Chrystus wraca do chwały Ojca jako Baranek zabity i jednocześnie żyjący na wieki. Ta — pozornie nie do pogodzenia — podwójna prawda wyraża jedną niepodzielną tajemnicę Boga. Chrystus — Bóg i Człowiek, jednocześnie zabity i żyjący — objawia istotę życia Trójcy Świętej. Uniżenie i ograniczenie ma swój początek w samym życiu Boga. Nie w tym sensie, że w Bogu jest jakaś słabość sama w sobie. Słabość Boga, która odsłania się w Chrystusie, jest konsekwencją tego, że Bóg jako doskonała Miłość jest jednoznacznie ukierunkowany na dar z siebie.
Hans Urs von Balthasar zauważa, że skoro Krzyż jest objawieniem Trójcy, to w Niej samej powinniśmy dostrzec prawzór najpiękniejszego umierania pośrodku życia wiecznego. Ta ostateczna wola niebycia dla siebie jest warunkiem najszczęśliwszego Boskiego życia. Bóg jest doskonałym Istnieniem, bo jest doskonałym Darem i należy „niewyobrażalną moc Ojca widzieć przede wszystkim w potędze poświęcenia siebie, to znaczy w Jego miłości, a nie w jakiejś dowolnej możliwości uczynienia tego lub owego”. Podobnie pisze o Wszechmocnym współczesny biblista, Gerhard Lohfink:

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Bóg nie jest tylko samo-posiadaniem, jak sądził Arystoteles, lecz również samo-ofiarowaniem. Samo-ofiarowanie Ojca jest kontynuowane w samo-ofiarowaniu Syna i w samo-ofiarowaniu Ducha Świętego. Bóg właśnie w tym posiada siebie samego i właśnie w tym myśli siebie samego, że się ofiarowuje. […] I tak w tajemnicy Boga Trójjedynego staje się jasne, że ostateczne nie jest „bycie w sobie”, lecz „bycie dla innego” i „bycie dzięki innemu”.

Ukazuje to również drugi tytuł Chrystusa, obok Baranka, klasycznie opisujący Jego słabość: Syn (dziecko). Słabość Boga odsłoniła się przecież we Wcieleniu. Joseph Ratzinger zwraca uwagę, że dziecięctwo Jezusa, w którym widoczna jest zgoda na ograniczenie i bezsilność, ma swoje źródło i początek w Trójcy. Imię własne Drugiej Osoby Trójcy Świętej to Syn, czyli dziecko:

Tylko tym należy tłumaczyć fakt, że jako Jego właściwy tytuł przyjęły się ostatecznie nie takie określenia, jak Król, Pan czy podobnie wyrażające atrybuty władzy, lecz słowo, które moglibyśmy przełożyć jako „dziecko” […]. Jego najwyższą godnością, wskazującą na Jego bóstwo, nie jest przecież z siebie samego posiadana moc; jej źródłem jest ukierunkowanie na tego Drugiego — na Boga, Ojca.
To jest fragment artykułu. Pełny tekst – w kwartalniku WIĘŹ jesień 2013 (dostępny także jako e-book).

Podziel się

Wiadomość

Możliwość komentowania jest wyłączona.